16. Dzień jak zwykle rozpoczął się o nieludzko wczesnej porze. Mały Jasio Kuropatwa nie miał w zwyczaju sypiać dłużej niż do piątej rano, a o swym przebudzeniu zawsze zawiadamiał głośnym płaczem. – No żesz psia jego mać, do kurwy nędzy, Żdana, unieś dupsko i idź do dzieciaka! – krzyknął rozbudzonyCzytaj dalej…

14. – Dobra, przykleję się do tamtego gostka. – Którego? – No tego z lekkim wąsikiem. Blondyn, pewnie Szwedziarz albo Dunol. Jak zerknę na cyferblat to wchodzisz do gry. Tylko bez wulgaryzmów. Masz sprawiać wrażenie facecika z klasy średniej, a nie średniej klasy cwaniaczka i obszczymurka. – Się wie. TylkoCzytaj dalej…

12. – Ryby, rybki, świeże dorsze! – Tylko u mnie przyprawy z wielu regionów świata, a nawet Europy! – Pyzy, kopytka, kopytka, pyzy! Te i inne targowe okrzyki łączyły się z częstym „Uwaga!” wymawianym z wietnamskim akcentem przez tragarzy transportujących na wózkach pudła różnej wielkości i wagi. Na targowisku przeważaliCzytaj dalej…

10. Było już dobrze po wieczornych „Wiadomościach” gdy do mieszkania Fabisiaków ktoś zapukał. – A kogo tam niesie o tej porze? – zdziwiła się matka. – Nie dowiemy się, póki nie otworzymy – filozoficznie zauważył Stefan, po czym dźwignął się z rozklekotanego półkotapczanu, na którym zalegał od wczesnych godzin popołudniowychCzytaj dalej…

7. Fabisiak wyciągnął się na czystej pościeli. Jak co tydzień nocował u Mardżanty. Właściwie zanim nadchodziła noc z Mardżantą to odbywał się cały rytuał. Takiego, „świątecznego” dnia Stefan wstawał koło trzynastej. Jednak nie wychodził wtedy do chłopaków. Nie w taki dzień. Po przebudzeniu brał kąpiel, golił się, czesał, zakładał czystąCzytaj dalej…

4. Gdy Fabisiak wrócił do domu nie zmierzchało się jeszcze. Była to prawdziwa rzadkość. Matka nie mogła odmówić sobie lekkiej ironii w głosie: – O, już jesteś? Myślałam że, tak jak wczoraj czy przedwczoraj, wrócisz po północy i nie zrobiłam obiadu… Ty i tak nic prawie nie jesz. Aha, przyszedłCzytaj dalej…