Jak przetrwać w krainie elfów

W magicznym świecie Elfhame, wśród magii, intryg i niebezpieczeństw wychowały się dwie ludzkie istoty. Bliźniaczki Jude i Tarryn, zostały porwane z naszego świata przez biologicznego ojca ich starszej siostry Vivi- potężnego elfa Madoka. Choć przeraża je magiczna kraina i nowy opiekun, który zamordował im rodziców, z właściwą dzieciom ufnością szybko akceptują świat elfów jako swój nowy dom. Jednak nawet teraz, dziesięć lat po porwaniu, ten magiczny świat nie akceptuje ich, a większość elfów zwyczajnie nimi gardzi. Szczególną nienawiścią jedną z bliźniaczek, Jude, darzy młody książę Cardan, o nieciekawej reputacji i okrutnym charakterze. Cardan nie cofnie się przed niczym, by zatruć dziewczynie życie, a jego świta zepsutych i żądnych krwi przyjaciół prześciga się w pomysłach jak ją upokorzyć. Jude nie ma pojęcia czym (poza byciem człowiekiem) naraziła się księciu, ale nie ma zamiaru pokornie znosić jego okrucieństw. Może i nie ma spiczastych uszu i magicznych zdolności, ale Kraina Elfów, to jej dom i nie da się z niego tak łatwo wykurzyć. Jeszcze pokaże im wszystkim ile jest warta!

Jeśli lubicie pewne siebie, zadziorne i nieprzewidywalne bohaterki, pokochacie Jude od pierwszego wejrzenia. Obawiałam się, że będzie ona biednym, zastraszonym dziewczątkiem, które w pewnym momencie, na przekór wszelkiej logice zakocha się w swoim oprawcy, ale na szczęście, Jude ma pazur i pokazuje go często i bardzo ochoczo. By przetrwać wśród podstępnych elfów, dziewczyna nauczyła się zachowywać tak jak one. Intrygi i spiski nie są jej obce, a do tego ma potężnego asa w rękawie- jako człowiek w przeciwieństwie do elfów, może kłamać i chętnie korzysta z tej niechlubnej, ale przydatnej cechy. Uważajcie, bo Was też będzie próbowała wywieść w pole. Jude to prawdziwa mistrzyni kłamstwa, spiskowania i pakowania się w kłopoty. Jest zręcznym szermierzem i wie o świecie elfów więcej niż niejeden rdzenny mieszkaniec. Nie jest jednak nieustraszona; jako słaby i kruchy człowiek, jest doskonale zaznajomiona z lękiem, ale wyznaje zasadę „jeśli boisz się swoich wrogów, spraw, by oni bali się ciebie bardziej”. Jude nie jest bohaterką, która chowa się w kącie i płacze. Wręcz przeciwnie, to wojowniczka, która walczy o swoje wszelkimi sposobami. A tak się składa, że chce być kim więcej niż śmiertelnikiem pośród elfów. Chce wreszcie zacząć coś znaczyć.

Autorka postarała się, by Kraina Elfów była magiczna, zachwycająca, ale też mroczna i niebezpieczna. Elfy choć piękne i pociągające, mają w sobie też zło i ciemność. Jednym gestem mogą rzucić klątwę, rozszarpać na strzępy, albo kazać ci tańczyć aż postradasz rozum. Akcja jest na tyle zagmatwana i nieoczywista, że czytelnik przez długi czas nie może domyślić się w jakim kierunku potoczy się ta mroczna opowieść. Niestety ja byłam przekonana, że sięgam po romans paranormalny oparty na schemacie ja go nienawidzę, on mną gardzi, ale i tak zakochujemy się w sobie i wypatrywałam go tak usilnie, że początkowo przegapiłam całą zabawę w dworskie intrygi, mroczne zagadki i odkrywanie o co tu w ogóle chodzi. Myślę, że to jedna z tych książek, które podobają się bardziej, kiedy czyta się je po raz kolejny, ze świadomością na co zwrócić uwagę. A wiem, że na pewno przeczytam ją jeszcze raz, bo to kawał dobrej młodzieżowej fantastyki, w której czytelnik nie ma pojęcia, co zdarzy się dalej.

Największym rozczarowaniem wśród całej tej magii i niezwykłości, był dla mnie chyba tytułowy okrutny książę Cardan. Jakoś mało go było w tej historii, jak na kluczową dla fabuły postać. W zasadzie przez większość czasu nie wnosi do akcji nic, poza odrobiną złośliwości. Był tajemniczy, intrygujący (wkurzający!), ale za razem tak mało istotny, że niemal zbędny. Jak na okrutnika, nie był też wcale taki straszny, a przerażenie jakie budził w Jude, było odrobinę nieadekwatne do tego co faktycznie jej robił i do czego ta dziewczyna była zdolna. Szkoda, że autorka potraktowała tego bohatera tak niesprawiedliwie i nie poświęciła mu więcej uwagi, bo naprawdę na to zasługiwał i mógłby bardzo ubarwić fabułę, gdyby tylko dostał taką szansę.

O CZYM? „Okrutny książę”, to magiczna i mroczna opowieść o śmiertelniczce wychowanej w krainie elfów, która chce być kimś w obcym świecie, który uznaje za swój prawdziwy dom. Pełna intryg, niebezpieczeństw i ostrych zwrotów akcji. Jak dla mnie była to młodzieżowa wersja „Gry o tron” z elfami w roli głównej, gdzie intryga goni intrygę, trup ściele się gęsto i nawet głównym bohaterom nie można w pełni zaufać. Świetnie bawiłam się w trakcie lektury i jestem pod wrażeniem całości, ale jednocześnie przez brak punktów zaczepienia, na czym dokładnie polega intryga, nieco przeszkadzał mi w rozkoszowaniu się tą historią. Ostatecznie wyszło na to, że kiedy już wiedziałam w jakim kierunku wszystko zmierza i zaczęłam przeżywać tą historię całym sercem ona po prostu bezczelnie się skończyła i zostawiła mnie za masą pytań, złamanym sercem i milionem teorii, co może wydarzyć się dalej. Nie mogę doczekać się kontynuacji „The Wicked King”, mam nadzieję, że Holly wreszcie pozwoli Cardanowi rozwinąć skrzydła i zachwyci mnie jeszcze bardziej niż tym razem.

 

Dodaj komentarz