Obsydian Jennifer L Armentrout Okladka Recenzja

„Obsydian” – Jennifer L. Armentrout

Kategoria:

DSC_0203„Oni nie są tacy jak my…
Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy… Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek…
Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż… stało się coś zupełnie niespodziewanego…
Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.”

Źródło opisu: Filia

 

Minął ponad rok, od kiedy Obsydian został wydany na świat, a ja po raz pierwszy usłyszałam o serii Lux dopiero kilka dni temu. Zadziwia mnie, dlaczego tak się stało. Patrząc jak dobre recenzje posiada cała seria jest to naprawdę zadziwiające. Jednak podobno co się odwlecze to nie uciecze.

Obsydian to pierwsza część serii o młodej dziewczynie, która wraz z matką przeprowadziła się do zachodniej Wirginii. Świat Katy legł w gruzach. Przez pierwszych kilka dni nie potrafiła odnaleźć się w nowej sytuacji. Trudno przystosować się dziewczynie ze zwariowanej Kalifornii do życia w mieście spokojniejszym niż śmierć. Ale nadchodzi dzień, kiedy świat przestaje być już taki zwyczajny.

Obsydian to historia trójki z pozoru zwyczajnych młodych ludzi. Czytając opis książki, można by pomyśleć, że będzie to kolejna opowieść z rodu tych, co Akademia Wampirów. Historia z pozoru wydaje się dość przeciętna. Jednak nie tym razem. Kiedy świat opanowały wampiry, wilkołaki, zombie, w końcu ktoś odważył wyrwać się poza schemat. Nareszcie mamy możliwość poznania istot zrodzonych ze światła i mroku. Blask i cień.  Już za sam pomysł pani Armentrout należy się plus. Dzięki temu cała przeciętność gdzieś znika.

Książka zaciekawia nas od samego początku. Najbardziej ze względu na to, jak nasza główna bohaterka zostaje potraktowana. Wydaje się, że jeśli jesteśmy gdzieś nowi, to dostajemy od losu czystą kartę. Okazuje się, że nie zawsze tak się dzieje. Katy nigdy nie spodziewała się już w pierwszych dniach zostać tak wrogo potraktowana przez całkiem obcych ludzi. Wszyscy powtarzali „Ona nie jest jedną z nas” głosem przepełnionym wrogością.

Bohaterowie są postaciami o bardzo zróżnicowanych charakterach. Katy jest spokojną dziewczyną, której pasją są książki. To dla nich właśnie żyje. Można powiedzieć, że jest od nich uzależniona. Od razu dzięki temu, stała się bliska memu sercu. Pełna życia Dee wniosła do tej opowieści wiele radości. A Daemon? Jest pełen sprzeczności. Odpychający i przyciągający, a mimo to magnetyzujący.

„Zawsze uważałem, że najpiękniejsi ludzie, naprawdę piękni w środku i na zewnątrz, to tacy, którzy nie są świadomi swojego wpływu. […] Ci, którzy rozprzestrzeniają swoje piękno, chwalą się, marnują to, co mają. Ich piękno jest ulotne. Totylko skorupa, ukrywająca ciemność i pustkę.”

Obsydian jest jedną z tych książek, które nawet nie wiem, kiedy przeczytałam. Może nie jest literaturą wysokich lotów, ale na pewno mile spędza się z nią czas. Szybko sięgnę po kolejne części.

Obsydian i seria lux

Pozdrawiam,
A.

Autor: tygrysica

29.03.2016