gatunek-l-okladka

„Gatunek L” – Grubson

Kategoria:

Czasem, gdy patrzę na rynek muzyczny, zdaje mi się, że słuchacze mają dwie alternatywy. Jak już utwory mają przez wszystkich poszukiwany przekaz, są pogrzebowe, a przynajmniej jesienne. Jeśli natomiast oczekujemy od muzyka rytmu, przy którym nie sposób będzie ustać w miejscu, dostajemy coś, przez co tracimy wiarę w istnienie jakiegokolwiek artyzmu. Kiedy moja jesienna chandra spotęgowana zapotrzebowaniem na odrobię optymistycznej, acz dobrej muzyki, osiągnęła apogeum, w moje ręce wpadła najnowsza płyta GrubSona… dzięki której odzyskałam wiarę w muzyczną brać Gatunku L.

gatunek-l-okladkaArtysta jak zwykle mówi szybko, czyli warsztatowo bez zarzutu, i na temat. Najnowszy krążek to przekrojowy opis społeczeństwa, który jeśli już zdołamy się powstrzymać od rytmicznego podrygiwania, skłania do refleksji. GrubSon ostrzega, że nasz gatunek nie tylko zapomniał, czym są podstawowe wartości, ale nie wie już również, co to znaczy prawdziwy rap. Na płycie znajdziemy więc nie tylko eksperymenty muzyczne, tak typowe przy ilości łączonych przez artystę gatunków, ale również, a może przede wszystkim, stary dobry oldschool. GrubSon wraca do korzeni i w jednym z tracków zabiera nas na wycieczkę do zatłoczonych klubów, w których, jak zaręcza, kiedyś puszczano obiektywnie dobrą muzykę. Sama tych czasów nie pamiętam, ale skoro tak mówi, to ja mu wierzę. I tu dochodzimy do kolejnej zalety nie tyle samej płyty, co może bardziej ogólnie, całej twórczości GrubSona. Jedno słowo – autentyczność. Cały krążek jest taki, jak nasza rzeczywistość – trochę w nim dobrej zabawy, dużo trudnych momentów, a słowa, które płyną z głośnika, są pozbawione sztucznej wzniosłości. GrubSon dokładnie wie, w którym momencie użyć inteligentnego porównania, a kiedy powiedzieć prosto z mostu, co mu nie pasuje. Dzięki temu płyta, choć o życiu, nie próbuje na siłę moralizować i stała się raczej luźnym dialogiem ze słuchaczami. Choć dialog ten jest nieco przydługi, przy spójności, jaką udało się osiągnąć artyście, zbyt duża ilość utworów aż tak bardzo nie rzuca się w oczy.

Okazuje się, że we wszechobecnej modzie na sceptycyzm, cynizm i depresję, można mówić o życiu inaczej. Jak widać, niektórzy jeszcze potrafią napiętnować nienawiść i wszelkie skrajności, potrafią głośno powiedzieć, że nie sztuką jest być wśród ludzi, tylko zżyć się z ludźmi. Uwierzcie mi, jeśli nie będziemy GrubSona tylko słuchać, ale usłyszymy to, co ma nam do powiedzenia, Gatunek L będzie uratowany.

Pozycja obowiązkowa dla fanów pozytywnych brzmień!

Magdalena Kwaśniok

Więcej także pod: http://zazyjkultury.pl/nowy-singiel-grubsona/

Autor: redakcja

17.10.2017