Zbigniew Wodecki – „Pszczoła, Bach i skrzypce”

Kategoria:

zw4Zbliżają się święta Bożego Narodzenia. To pierwsza Gwiazdka, kiedy nie ma już z nami Zbigniewa Wodeckiego. Tzn. nie ma fizycznie, ale przecież pozostała jego wspaniała twórczość. Doskonałym prezentem pod choinkę mogłaby być również książka będąca wywiadem-rzeką, jaki z Wodeckim przeprowadził jego przyjaciel Wacław Krupiński. Publikacja ta jednak jest białym krukiem, bardzo ciężko dostępnym. Jeśli już pojawia się na najpopularniejszym polskim serwisie aukcyjnym, to jej cena zaczyna się od… 100zł (plus koszty wysyłki). Na szczęście udało mi się zdobyć egzemplarz „Pszczoły, Bacha i skrzypiec” za połowę tej ceny. Poniżej zamieszczam kilka fragmentów książki, które pozwolą lepiej poznać Zbigniewa Wodeckiego.

„Od dziecka bywałem w filharmonii, dokąd zabierał mnie ojciec, zwłaszcza gdy mama chorowała – wtedy jadałem tam obiady… Siedziałem, pięcio- sześcioletni chłopaczek, godzinami słuchając orkiestry. Już wtedy lubiłem wpatrywać się w dyrygenta, w orkiestrę, w ulokowane na suficie dwa skrzyżowane miecze, w organy. Wszystko mnie tam przytłaczało. Dla małego chłopca były to niezapomniane chwile. Nie miałem wyboru – musiałem zostać muzykiem”.

„Pierwsze lata szkoły muzycznej to była dla mnie katorga. Przede wszystkim pamiętam, że byłem ciągle niewyspany i ciągle zastanawiałem się, dlaczego muszę wstawać, jak jest ciemno, i jechać z tymi kanapkami, żeby się bać i siedzieć połowę lekcji w klozecie. Tak wspominam czasy szkoły podstawowej”.

„Jako dziecko w ogóle nie miałem lęku wysokości. Uwielbiałem się wieszać z drugiej strony na parapetach. I tak wisiałem z podwiniętymi nogami w ramach zawodów, kto się dłużej utrzyma. Lubiłem tez skakać na robionych z koców lub prześcieradeł spadochronach. Jak się mieszkało przy lotnisku i oglądało stale podwieszonych pod niebem spadochroniarzy, to się musiało ich naśladować. Nawet na Trzech Koronach, gdzie poszliśmy z kuzynem Jurkiem, napotkane siostry zakonne dały mi czekoladę, bylem tylko nie chodził po barierce na górze. Taki byłem wariat mały. A jednak przeżyłem to dzieciństwo. Taka była wola Szefa, tego na górze. Widać lubi mnie. I vice versa”.

„Pierwszy występ publiczny? Nie mówię o szkolnych… Roku oczywiście nie kojarzę, ale w domu stał już telewizor. Kiedy z okazji Bożego Ciała procesja zatrzymywała się przy kolejnych ołtarzach a ja grałem „Ave Maria” Charlesa Gounoda. Wcześniej była walka o to, bym założył długie spodnie, a nie krótkie. I to był mój pierwszy pozaszkolny popis”.

„W 1986 r., rok po „Chałupach”, zapytano mnie czy jestem tekstylny. Odpowiedziałem, że tak, niemniej nie mam nic przeciwko naturystom. Zarazem uważam, że powinno się zostawić jakiś margines dla wyobraźni, ona bardzo często jest bogatsza od rzeczywistości”.

„Często ludzie pytają mnie, dlaczego napisałem tak mało piosenek i nagrałem tak niewiele płyt. Otóż piosenek przebojowych, „pod nogę”, nie chce mi się pisać ani śpiewać, w innych bym się powielał, bo już takie napisałem: „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, „Z tobą chcę oglądać świat”, „Izolda”… Jeszcze raz pisać podobne, nie ma sensu”.

„Moi idole? Pierwszy był Nat King Cole. Ostatnio Take 6. Posłuchajcie. Koniecznie. A pozamuzycznie? Cholera, sami księża: wujciu Pompiliusz Smyk, Józef Tischner, ks. Twardowski i oczywiście – bo jak nie wymienić – Karol Wojtyła. I bokser Lennox Lewis„.

[W dzisiejszym wpisie wykorzystałem fragmenty książki pt. „Pszczoła, Bach i skrzypce”, Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2011; zaś jako ilustrację muzyczną zamieszczam utwór „Basia (jesteś tak czuła, jak nikt)”, który oryginalnie wykonywał amerykański piosenkarz polsko-żydowskiego pochodzenia Mort Shuman]

Zbigniew Wodecki
Ur. 06.05.1950 r. – Kraków, Polska.
Żona: Krystyna, 3 dzieci: 2 córki: Joanna (ur. 1971) i Katarzyna (ur. 1973) oraz syn Paweł (ur. 1975).
Wybrane płyty: „Zbigniew Wodecki” (1976), „Dusze kobiet” (1987), „Złota Kolekcja: Zacznij od Bacha” (1999), „Platynowa” (2010), „1976: A Space Odyssey” z Mitch & Mitch Orchestra & Choir (2015).
Ważniejsze utwory: „Pszczółka Maja” (1981), „Z tobą chcę oglądać świat” ze Zdzisławą Sośnicką (1984), „Chałupy Welcome To” (1985),
„Zacznij od Bacha” (1994), „Rzuć to wszystko, co złe” z Mitch & Mitch Orchestra & Choir (2015).
Strona internetowa: www.wodecki.pl

Autor: Jacek Wojciechowski

24.12.2017