20180810_210550

„Zamieszkuje mnie krzyk.” O Sylvii Plath

Kategoria:

Poetka, eseistka, autorka utworów prozatorskich. Jedna z najwybitniejszych pisarek XX wieku. Kobieta o ponadprzeciętnej wrażliwości i niezwykłym talencie. Poetka wyklęta, sprzeciwiająca się społecznym konwenansom i stereotypom. Posiadanie męża i dzieci równa się przepierce mózgu, człowiek staje się czymś w rodzaju głupiego niewolnika w małym, totalitarnym państewku – pisała w Szklanym kloszu. Jedna z pierwszych feministek, której twórczość jest poddawana oglądowi do dziś. 55 lat temu Sylvia Plath popełniła samobójstwo.

Dla człowieka siedzącego pod szklanym kloszem, znieczulonego na wszystko, zatrzymanego w rozwoju jak embrion w spirytusie, całe życie jest jednym wielkim, złym snem

Plath urodziła się w 1932 roku w Bostonie, jednak wczesne dzieciństwo spędziła wraz z rodzicami i bratem w nadmorskiej miejscowości Winthrop. Jej matka była Austriaczką, a ojciec Niemcem pochodzącym z polskiego miasteczka Grabów. Pierwsze lata życia były dla niej swoistą idyllą, o czym wielokrotnie wspominała w swoich tekstach. Wspaniały, biały, ulotny, mit. W Szklanym kloszu pisze, że szczęśliwa była tylko do dziewiątego roku życia. Czymś, co odcisnęło niezatarte piętno na jej psychice i twórczości było morze. Morze ją przyciągało, a jednocześnie przerażało. Było nie tylko żywiołem natury, ale siłą wręcz mistyczną. Morze niosło śmierć. Plath wielokrotnie wykorzystywała tę symbolikę w swojej twórczości. Po śmierci ojca, która była pierwszym bolesnym doświadczeniem w życiu poetki, Plath musiała opuścić morze i zamieszkać z matką i bratem w Wellesley mieszczącym się na przedmieściach Bostonu. Kolejna przeprowadzka nastąpiła w 1950 roku, kiedy to pisarka podjęła studia w Smith College jako stypendystka. Plath wiodła wówczas byt przeciętnej amerykańskiej studentki. Brała jednak czynny udział w życiu literackim i studenckim, była ambitną i błyskotliwą uczennicą. Prowadziła również niezwykle bogate życie wewnętrzne, czemu dała wyraz w wydanym w 1963 w Londynie Szklanym kloszu. Książka obejmuje pierwszy rok studiów pisarki, czas spędzony w Nowym Jorku (staż w redakcji czasopisma Mademoiselle), jej nieudaną próbę samobójczą i pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Plath zaczęła pisać powieść w 1958 roku, a ukończyła cztery lata później. Wydała ją pod pseudonimem Victoria Lucas ze strachu przed gniewem matki, którą mogło urazić odsłonięcie tajemnic córki i domu. Poetka pisała w liście do matki, że wrzuciła do jednego worka najrozmaitsze fakty ze swojego życia, udziwniając je nieco, by dodać im kolorytu… i wyszła z tego rzecz napisana zwyczajnie dla zarobku, ale chyba nie jest bez znaczenia, że pokazuje ona, jak bardzo oderwany od świata czuje się człowiek, któremu trzasły nerwy…. Plath cierpiała na chorobę afektywną dwubiegunową i opisany w Szklanym kloszu pobyt w szpitalu psychiatrycznym, a także próba samobójcza, nie był jej ostatnimi. Pisarce udało się odebrać sobie życie miesiąc po wydaniu autobiograficznej powieści. Jej przedwczesna śmierć tylko wzmogła zainteresowanie książką i sprawiła, że postać poetki obrosła legendą.
Plath była doskonałą obserwatorką, która skrzętnie ukrywała przed światem swoje przeżycia wewnętrzne. Jedyną ucieczką przed nijakością życia było przyglądanie się światu i pisanie. Wypadek drogowy, bójka uliczna, embrion pływający w słoju pełnym spirytusu. Stoję i gapię się tak intensywnie, jak gdybym chciała zapamiętać na całe życie – pisała w Szklanym kloszu. Dzięki temu książka jest również doskonałym obrazem amerykańskiego społeczeństwa lat 50. Skarykaturowanym i subtelnie wyśmianym przez Plath.

Sylvia_Plath

Mam tylko trzydzieści lat. I jak kot muszę umrzeć dziewięć razy

Pierwszy tomik wierszy – Kolos – Plath wydała w 1960 roku. Był to ważny rok również ze względu na inne wydarzenie w życiu pisarki – narodziny córki. W tym czasie Plath była już żoną poety Teda Hudgesa i wykładowczynią literatury angielskiej. Wydanie na świat dziecka sprzyjało jej rozwojowi twórczemu, poematy powstawały przed krzykiem niemowlęcia, przed szklaną muzyką mleczarza ustawiającego koguty, jak wspominała w Dziennikach. Utwory z debiutanckiego tomiku mają bardzo opisowy charakter. Podobnie jak w Szklanym kloszu, autorka występuje tutaj w roli obserwatora rzeczywistość, stawia siebie na zewnątrz. Wiersze są mniej osobiste, w przeciwieństwie do tych z kolejnego tomu pisarki, wydanego już pośmiertnie w 1963 roku. Ariel to swoisty wybuch autoekspresji i zdolności poetyckich Plath. Zupełnie inne emocje niż podczas czytania debiutanckiego tomiku towarzyszą również samemu odbiorcy. Lektura Ariela to lektura niełatwa, bolesna. To przeprawa przez duchowy świat poetki, przepełniony poczuciem „inności”, melancholią, rozpaczą, pustką. Plath wielokrotnie przywołuje w wierszach swoje nieudane próby samobójcze i zajmuje się zagadnieniem śmierci. Śmierć jest dla poetki jednocześnie przerażająca i pociągająca (analogia do morze). Dla Plath śmierć nie oznacza jedynie unicestwienia, ale – paradoksalnie – odrodzenie.
W 1972 roku światło dzienne ujrzały kolejne książki poetyckie pisarki – Zimowe drzewa oraz Przeprawa przez wodę. Zawierają one utwory z różnych okresów życia Plath. Dlatego też można w nich odnaleźć zarówno wiersze o bardziej opisowym charakterze, jak i te pochodzące prosto z depresyjnego wnętrza poetki. Często powraca w nich problem „inności”, a także pragnienie ucieczki z pułapki życia.

Stopy zdają się mówić:
Doszłyśmy dotąd, to już kres

Sylvia Plath popełniła samobójstwo 11 lutego 1963 roku przez zatrucie gazem. Dzieci (oprócz córki poetka miała też syna) zamknęła w szczelnie zamkniętym pokoju i zostawiła im śniadanie. Rok wcześniej rozpadło się małżeństwo pisarki, a do pogorszenia jej stanu doprowadziły także problemy finansowe. Leki antydepresyjne przynosiły odwrotny skutek od zamierzonego. Wspomniane okoliczności doprowadziły ją do kolejnej próby samobójczej. Tym razem udanej. Literacki świat utracił utalentowaną poetkę, której wrażliwości była jednocześnie siłą twórczą i niszczącą.

Autor: Aleksandra Mazur

11.08.2018