Wywiad z Ale Camarą

Kategoria:

Ale Camara to instruktorka tańca oraz tancerka. Zaczynała od tańczenia rumby cubana, salsy, samby czy afro. Od ładnych paru lat jest sfokusowana głównie na odmianę tańca zwaną dancehall queen style, w którym najważniejszą rolę odgrywa twerking, czyli rytmiczne potrząsanie pośladkami. Ale Camara jest laureatką wielu konkursów międzynarodowych. Od 14 lat prowadzi szkołę tańca SalsHall Ortodox (SHO), gdzie obecnie można nauczyć się tańczyć nie tylko dancehall, ale i m.in. socę, reggaeton czy nawet ghańskie azonto.
Poniżej mój wywiad z Ale Camarą.

Na początku rozmowy wyjaśnijmy czemu akurat nazywasz się Ale Camara?

Ale wzięło się stąd, że na początku bardzo dużo obcowałam z językiem hiszpańskim, przebywałam w środowisku Latynosów. Mam na imię Aleksandra, czyli Ola. Hola to hiszpańsku „cześć”, więc ciągłe Ola i Ola bardzo ich drażniło. Mój znajomy Meksykanin, nieżyjący już dzisiaj David, zaczął do mnie mówić Ale, bo wcześniej często byłam nazywana Alex albo Alexis. On skrócił to sobie do Ale. To mi się spodobało i zaczęłam się tak przedstawiać. Natomiast nazwisko Camara jest po pierwszym mężu.

Niedawno urodziłaś dziecko, wspaniałego synka. Patrząc po zdjęciach na portalu społecznościowym bardzo szybko wróciłaś do tańczenia. Powrót był ciężki?

Ogólnie jest tak, że po cesarskim cięciu, które miałam, nie powinno się w ogóle tańczyć przez pół roku. Ale byłam u kilku rehabilitantów, którzy zajmują się sportowcami, i oni stwierdzili, że mam na tyle mocne mięśnie i jestem w tak dobrym stanie fizycznym, że w sumie mogłabym zacząć trochę wcześniej. No i zaczęłam robić akrobacje…

Rozumiem, że już ciągnęło Cię do tańca?

Tak. Po 2-3 miesiącach od wyjścia ze szpitala wykonywałam już różne akrobacje, stawanie na głowie. Nie jest to jeszcze pełny powrót do tego, co było przed ciążą, ale pracuję nad tym.

Jak bardzo zmieniło się Twoje życie po narodzinach dziecka?

Na pewno jest trudniej. Wcześniej było tak, że wstawałam, o której chciałam, dużo imprezowałam. Teraz to się zmieniło. Na szczęście synek jest bardzo spokojny i sporo pozwala mi robić. Często też zabieram ze sobą dziecko na zajęcia. Ogólnie próbuję przyzwyczaić syna do hałasu, do przebywania wśród ludzi, żebym w przyszłości mogła tańczyć.

A jak to jest z założoną przez Ciebie w 2005 r. Szkołą Tańca SalsHall Ortodox, czy nadal czerpiesz radość z jej prowadzenia czy jest to już tylko rutyna i, nie ukrywajmy, źródło dochodów?

To jest tak, że trochę jest to już źródło dochodów. Należy jednak pamiętać, że przez te 14 lat dużo się zmieniło. Na początku wynajmowałam od kogoś salę i robiłam pokazy tańca, a dziś to ja wynajmuję sale innym. Kiedyś zajęć było więcej, lecz odeszłam od rzeczy komercyjnych, typu samba czy salsa, bo trochę mi się znudziły, i zaczęłam robić więcej rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, czyli afro i dancehall. Tak więc można powiedzieć, że jest pół na pół. Z jednej strony szkoła jest źródłem dochodów, ale jednocześnie kocham to co robię.

W jednym z wywiadów powiedziałaś: „Dancehall queen style to przede wszystkim taki taniec, który w żaden sposób cię nie ogranicza. Możesz być zmysłowa, możesz być wulgarna. Ubrana lub rozebrana”. Chyba nie rozebrana do końca? Jest granica, której się nie przekracza?

W dancehallu ta granica jest naprawdę cienka. Na Jamajce początkowo dancehall queen style często wykonywały dziewczyny, które były także striptizerkami, więc nie było u nich oporów przed tym aby występować w małej ilości ubrań lub nawet nago. Teraz przed zawodami czasami zdarza się tak, że musimy podpisywać specjalną klauzulę zakazującą tańczenia nago.

A czy kiedykolwiek podczas Twojego pokazu tanecznego widzowie zobaczyli więcej odsłoniętego ciała niż było to planowane przed występem?

Na pewno nie w czasie tańczenia dancehallu, bo ma się wtedy na sobie ubranie z materiału. Natomiast takie rzeczy często zdarzają się podczas pokazów samby. Tam stanik to metalowa, zupełnie nieelastyczna konstrukcja związana z tyłu zwykłą tasiemką, więc czasami zdarzało się, że w czasie ekspresyjnego tańca tasiemka pękała.

Swego czasu pewien rozgłos zyskała uczestniczka programu „Mam Talent” Ula „Afro” Fryc, pod której urokiem tańca był nawet wieczny malkontent Kuba Wojewódzki. Środowisku tancerek dancehallowych w Polsce nie jest duże, więc nie sposób żebyście się nie znały. Jakie są wasze relacje? Przyjaźnicie się? Rywalizujecie ze sobą?

Dawno temu poznałyśmy się na zawodach dancehallowych. Potem straciłyśmy ze sobą kontakt, natomiast od kilku lat utrzymujemy relacje zawodowe na stopie koleżeńskiej. Ostatnio byłam nawet sponsorem nagrody na zawodach organizowanych przez Ulę. Tak więc znamy się od lat, ale tak naprawdę współpracujemy od niedawna.

Można powiedzieć, że wsiąkłaś nie tylko w dancehall, ale i w Jamajkę. Często odwiedzasz ten kraj, choćby z racji tego, że Twój drugi mąż jest Jamajczykiem. Mogłabyś tam zamieszkać na stałe czy jednak tęsknota za Polską byłaby zbyt dużą przeszkodą w opuszczeniu kraju?

Jamajka jest supermiejscem do tego żeby pójść na plażę czy zjeść dobre jedzenie. Jest tam też tanio jeśli chodzi o ceny. Oczywiście to także kolebka dancehallu. Z drugiej strony to wyspa, na której jest bardzo niebezpiecznie. Przede wszystkim jest tam wiele kradzieży, więc ciągle trzeba pilnować swoich rzeczy. Zdarzają się także strzelaniny na ulicy, w których są ofiary śmiertelne. Tak więc nie chciałabym tam żyć, mimo że kocham ten kraj i świetnie się tam czuję. Poza tym za bardzo tęskniłabym za rodziną i przyjaciółmi w Polsce.

Na koniec proszę Cię o podanie Twojego ulubionego utworu dancehallowego wszech czasów oraz nowości, która zrobiła ostatnio na Tobie duże wrażenie.

Mój ulubiony utwór ever to kawałek „Dancehall”, który wykonuje Vybz Kartel. Na marginesie dodam, że można mnie zobaczyć w teledysku do tego utworu. A aktualny numer jeden to „Blessed” duetu Shenseea i Tyga.

Dziękuję za rozmowę.

(Na dole wpisu zamieszczam utwór „Dancehall” w wykonaniu Vybz Kartela.
Zdjęcia pochodzą z archiwum Ale Camary)


Ale Camara

Ur. jako Aleksandra Miodowska – 1984 r. – Warszawa, Polska.
Dwukrotnie zamężna: 1. Andy Camara; 2. Johnoi Ocrane Giscombe (od 14.04.2018), syn Zack.
Ważniejsze sukcesy: Dancehall Queen Polska 2014, Bronx Dancehall Queen 2017, Slavic Dancehall Queen 2017, Princess- Queens on Top Poland 2018, półfinał Mam Talent 2016 (razem z SalsHall Ortodox).
Strona na FB: TUTAJ
Strona SHO: TUTAJ

Autor: Jacek Wojciechowski

12.08.2019