Wywiad z Nagmeldinem Karamallą – Sudańczykiem od lat mieszkającym w Polsce.

Kategoria:

_images_nk12Nagmeldin Karamalla-Gaiballa to bez wątpienia najbardziej znany Sudańczyk mieszkający nad Wisłą. Do Polski przyjechał mając 22 lata. W 1995 r. ukończył studia na Wrocławskim Uniwersytecie Ekonomicznym (gospodarka narodowa). Specjalista z zakresu ekonomii i informatyki (posiada m.in. Certyfikat Rozwoju Rynku Kapitałowego z Instytutu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Badań i Szkoleń). Działacz społeczny i kulturalny. Należy do zarządu Polsko-Sudańskiego Stowarzyszenia Na Rzecz Współpracy i Przyjaźni „Nil-Wisła” oraz Rady Fundacji Demokracja i Rozwój. Bardzo chętnie włącza się w organizowanie rozmaitych imprez kulturalnych, nie tylko tych, gdzie promowany jest Sudan czy szerzej Afryka. W latach 90-tych XX w. biegał maratony, był także członkiem Polskiego Związku Lekkoatletycznego.
Nagmeldin Karamalla tworzy także poezję. W 2004 r. wydał debiutancki tomik poezji zatytułowany „Masarib ar-Rahil”. Sześć lat później ukazało się polskie tłumaczenie dokonane przez autora i jego żonę.
Poniżej wywiad, jaki przeprowadziłem z panem Karamallą.

Zacznijmy od tego, jak to jest z Pana nazwiskiem. Rozumiem, że Nagmeldin to imię, inna wersja Nadżm ad-Din, Karamalla nazwisko. A Gaiballa?

Tak, to prawda, moje pełne imię i nazwisko to Nagmeldin Karamalla-Gaiballa. Nagmeldin w języku arabskim to jest ciąg dwóch słów i znaczy „gwiazda religii”, Karamalla to imię mojego ojca, a Gaiballa jest imieniem mojego dziadka, które oznacza „dar od Boga”. W taki sposób są w Sudanie tworzone nazwiska.

Przyjechał Pan do Polski w 1988 r. Dlaczego akurat Polska?

Tak, przybyłem do Polski 24 sierpnia 1988 na studia, ale przed rozpoczęciem studiów uczęszczałem do Studium Języka Polskiego dla Cudzoziemców w Łodzi. Po ukończeniu tego kursu podjąłem studia na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu (tak wtedy nazywał się obecny Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu). A akurat do Polski, ponieważ dostałem stypendium rządu polskiego na odbycie studiów w Polsce. Wcześniej oczywiście miałem trochę wiedzy nt. tego kraju, m.in. o działalności Solidarności. Znana mi też była postać Lecha Wałęsy.

W Internecie można znaleźć informacje o tym, że w latach 90-tych XX w. brał Pan udział w biegach w wielu miejscowościach w Polsce na różnych dystansach, osiągając przy tym „znaczące wyniki”. Można prosić o jakieś konkrety? Czy to była np. czołówka zawodów w danym biegu?

To prawda, w latach 90-tych XX w. brałem udział w biegach w wielu miejscowościach w Polsce na różnych dystansach. Byłem członkiem Polskiego Związku Lekkoatletycznego. Można powiedzieć, że osiągałem niezłe wyniki, zwłaszcza na dłuższych dystansach (10 kilometrów) i w maratonach. Mój najlepszy wynik w maratonie to 2:26, i był to dobry rezultat w tamtych czasach. Obecnie nie biegam zawodowo.

Przy okazji, jedynym w historii sudańskim medalistą olimpijskim jest pochodzący z grupy etnicznej Fur Ismail Ahmed Ismail. Na Igrzyskach w Pekinie (2008) przegrał on złoto w biegu na 800 m. z Kenijczykiem Wilfredem Bungei o 5 dziesiątych sekundy. Czy jest on traktowany w Sudanie jak bohater narodowy?

Niestety nie. Ismail Ahmed Ismail nie jest traktowany w Sudanie jak bohater narodowy, w ogóle nie jest tam bardziej popularny niż inni sportowcy. Nie dlatego, że pochodzi akurat z grupy etnicznej Fur, ale dlatego że lekkoatletyka w Sudanie i w innych krajach afrykańskich nie jest sportem tak popularnym, jak piłka nożna. Niewiele ludzi śledzi takie zawody.

Zostańmy jeszcze na moment przy sporcie. W Sudanie, tak jak niemal na całym świecie, ludzie uwielbiają piłkę nożną. Dwie najlepsze sudańskie drużyny piłkarskie to al-Merrikh z Omdurmanu i al-Hilal z Chartumu. Mecze pomiędzy nimi to rodzaj „świętej wojny”. Której ekipie Pan kibicuje i dlaczego?

Tak jak mówiłem wcześniej, ludzie w Sudanie jak w innych krajach afrykańskich spośród sportów szczególnie uwielbiają piłkę nożną. Sudańczycy śledzą mecze tych właśnie dwóch drużyn. I to prawda, że mecze pomiędzy nimi można określić mianem „świętej wojny”. Pomimo tego, że nie jestem szczególnym fanem futbolu, to solidarnie z moją rodziną z Sudanu kibicuję al-Merrikh.

Na ekonomii się nie znam, więc o nią nie zapytam. Natomiast lubię poezję. Jak doszło do wydania pierwszego tomiku poezji w 2004 r. Aha, i czy wie Pan, że polski przekład tego zbioru zatytułowany „Ścieżki pożegnania” jest bardzo trudny do nabycia? Ja szukałem go w Internecie ok. 6 miesięcy.

Pierwszy tomik mojej poezji wydałem w 2004 w języku arabskim, a polski przekład zatytułowany „Ścieżki pożegnania” w 2010. Tak, wiem, że jest bardzo trudny do nabycia, ale teraz będzie dodruk i łatwiej go będzie kupić.

Jak bardzo ciężkie jest przetłumaczenie własnej poezji z języka arabskiego na polski? Rozumiem, że pomoc żony była nieodzowna?

Oczywiście, przetłumaczenie poezji z języka arabskiego na polski było bardzo trudne. Faktycznie, z pomocą przyszła mi żona. Pomimo tego, że ona nie zna języka arabskiego, to pomoc ta była naprawdę znacząca.

Jest Pan osobą często pomagającą przy organizacji rozmaitych imprez kulturalnych, w tym muzycznych. A co się dzieje z sudańskim rynkiem muzycznym? Był czas świetnych wykonawców, takich jak nieżyjący już Ali Hassan Kuban, Abdel Aziz el-Mubarak, Abdel Karim el-Kabli czy Abdel Gadir Salim. Dziś nie widać ich następców. Jest 47-letnia Rasha i poza nią nikt inny. Chyba, że się mylę, wobec tego poproszę o nazwiska ciekawych młodych artystów sudańskich.

Tak, to był czas tych świetnych wykonawców. Ale teraz są inni, młodzi jak: Nancy Ajaj, Gamal Farfour, Taha Suleiman i inni.

Był Pan niedawno w Sudanie. Jak bardzo niepodległość Sudanu Południowego zmieniła sam Sudan? Ludziom żyje się lepiej bez wojny między muzułmanami a chrześcijanami? Pytam także dlatego, że jest Pan również autorem wydanej w zeszłym roku książki pt. „Sudan: Konflikt w Darfurze (2003-2011)”.

Tak, byłem w Sudanie prawie rok temu. Uzyskanie niepodległości przez Sudan Południowy nie spowodowało takiego efektu i ludziom tam wcale nie żyje się lepiej. Teraz jest wojna między samymi południowcami, czyli dwoma największymi tamtejszymi grupami etnicznymi. Moim zdaniem decyzja o podziale Sudanu była wielkim błędem, została zrealizowana bardzo pospiesznie i bez dostatecznego przygotowania. Chciałem też zaznaczyć, że główną przyczyną był brak rozwoju oraz nierówności ekonomiczne i społeczne. Natomiast czynnik religijny był tylko elementem wykorzystywanym przez różne grupy interesów z obu stron, zwłaszcza dyktatorski rząd w Sudanie. Moja książka nt. konfliktu w Darfurze powstała na podstawie mej pracy doktorskiej i porusza właśnie ten problem.

Na koniec: jakich trzech rzeczy nie wiemy o Sudanie, a powinniśmy wiedzieć?

Po pierwsze, że w Sudanie są piękne piramidy. Po drugie, że przez Sudan przepływa rzeka Nil, która była uznawana za najdłuższą rzekę świata. Obecnie na pierwszym miejscu jest Amazonka, chociaż spory w tej sprawie trwają. Może akurat ten fakt ludzie w Polsce znają z lekcji geografii, ale i tak warty jest przypomnienia. I na koniec, że Sudańczycy to bardzo gościnny naród, lubimy rozmawiać, tańczyć i śpiewać.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

(zdjęcia pochodzą od Nagmeldina Karamalli; jako ilustrację muzyczną zamieszczam jeden z utworów Nancy Ajaj)

Nagmeldin Karamalla
Pełne nazwisko: Nagmeldin Karamalla-Gaiballa
Ur. 05.03.1966 r. – Kosti, prowincja Nil Biały, Sudan.
Konto na FB: www.facebook.com/karamalla

 

Autor: Jacek Wojciechowski

20.08.2018