Wywiad z Łukaszem Ociepą, wokalistą zespołu Believe

Kategoria:

luke

Łukasz Ociepa, niektórym znany jako Hugh Maze, łodzianin z urodzenia, mieszkaniec Warszawy z wyboru, jest nowym wokalistą rockowego zespołu Believe.
Poniżej wywiad, jaki udało mi się z nim przeprowadzić.

Obecnie jesteś wokalistą zespołu Believe. Do tego, rzecz jasna jeszcze wrócimy, ale czy mógłbyś przybliżyć czytelnikom przebieg swojej dotychczasowej kariery muzycznej?

W latach 2006-2012 byłem frontmanem w zespole ALONE. W tym czasie zdążyliśmy zagrać kilkadziesiąt koncertów w całej Polsce oraz zapisać swoją pracę na albumach: „What Am I” oraz „Next Step to New Order” (który ostatecznie został w szufladzie). Jeśli chodzi o dokonania, to mogę wspomnieć o rejestracji koncertu DVD „HardZone” w łódzkim klubie muzycznym Wytwórnia.
Po mojej rezygnacji z dalszej współpracy z członkami zespołu rozpocząłem pracę nad swoim debiutanckim albumem, który z pewnością ujrzy światło dzienne. Obecnie, jak wspomniałeś, swoim głosem operuję za sterami zespołu Believe.

Startowałeś w kilku tzw. talent showach, w niektórych przechodząc do dalszych etapów. Jak wspominasz te występy?

Każdy konkurs, niezależnie od jego formy, uczy. To czy jest się wygranym, czy przegranym nie jest istotne. Najważniejsze to wyciągnąć wnioski na przyszłość i dążyć do realizowania swoich pasji. Szczerze mówiąc, najwięcej dał mi wylot na eliminacje do X Factor UK. Dzięki pobytowi tam uświadomiłem sobie, co tak naprawdę jest w śpiewaniu istotne.

Wiem, że po rozstaniu z ALONE przez jakiś czas szukałeś osób, z którymi mógłbyś wspólnie nagrywać i występować, i wcale nie było łatwo. Jednych ciągnęło w kierunku disco polo, inni chcieliby nagrywać wyłącznie po polsku. Ale Ty śpiewasz po angielsku. Angielski pozwala Ci lepiej wyrazić siebie muzycznie?

Tak, zgadza się. Znalezienie sprawnych technicznie muzyków, którzy czują podobnie do ciebie jest stosunkowo trudne. Słuchając śpiewu dla mnie najistotniejsza jest melodia i dźwięk. Ciężko jednak sobie wyobrazić, że język jest bez znaczenia. W języku polskim z fonetycznego punktu widzenia posiadamy dźwięki, które są mało elastyczne w artykulacji. Jeśli nagnie się reguły, słuchacz uzna, że posiadasz wadę wymowy. W języku angielskim płynność akcentu jest umowna w zależności od regionu i dzięki temu na główny plan wysuwa się melodia, a nie głoski. Mnie jako wokaliście najbardziej chodzi właśnie o to, aby stworzyć piękne melodie okraszone emocjami. Jeżeli ktoś chce zrozumieć treść, zawsze może znaleźć tłumaczenie na język ojczysty.

To teraz opowiedz, jak doszło do tego, że stałeś się wokalistą grupy Believe? Przypomnijmy, Believe to zespół grający tzw. rocka progresywnego, powstały w 2004 r., a założony przez 3 byłych muzyków formacji Collage, z Mirkiem Gilem na czele.

W okolicach lutego/marca tego roku właśnie Mirek ściągnął mnie na salę prób. Po wspólnym osłuchaniu się ze szkicami materiału, kiedy wprowadziłem swoje melodie, wszystko zaczęło grać. Wtedy pomyślałem, że to są właśnie ludzie, którzy czują muzykę podobnie jak ja.

Członkowie Believe, może nie licząc japońskiej skrzypaczki Satomi, są znacznie starsi od Ciebie. Dogadujecie się bez problemów? Nie ma zgrzytów pokoleniowych?

Różnica wieku w tę stronę nigdy nie była dla mnie problemem. Najistotniejsze jest to, by móc czerpać ze swoich doświadczeń. Działa to w obie strony, i to jest piękne. Dogadujemy się, czasem dając sobie sarkastycznego prztyczka w nos. Najważniejsza dla nas jest muzyka, a nie wiek.

Porozmawiajmy o nowej płycie Believe. Jej tytuł to „Seven Widows”, czyli „Siedem wdów”. Istotnie, album zawiera siedem mocno rozbudowanych utworów (najdłuższy kawałek ma ponad 11 minut). Jak długo powstawała płyta i w jakim stopniu miałeś wpływ na jej powstanie?

Album kształtował się kilkanaście miesięcy, początkowo bez mojego udziału. Kiedy dołączyłem do zespołu moim zadaniem było znaleźć najbardziej adekwatne i odpowiednie melodie do utrzymania odpowiedniego klimatu, jednocześnie mając na uwadze fakt, aby zachować w całości urozmaicenie i minimalizm. Po mnie do akcji przystąpił Robert Sieradzki, który jest długoletnim przyjacielem zespołu odpowiedzialnym za warstwę tekstową. Następnie wylądowaliśmy w studio, by po ostatnich wakacjach wyjść z nowym albumem „Seven Widows”.

O „Seven Widows” Sebastian Urbański napisał na portalu deathmagnetic.pl tak: „Wiele wątpliwości wśród fanów budził wybór Łukasza Ociepy na wokalistę Believe. Ten jednak rozwiewa wszelkie obawy i pokazuje się z bardzo dobrej strony. Jego głos jest głęboki, przenikliwy, a zarazem delikatny i idealnie wpasowuje się w klimat zespołu.”. Z tą bardzo dobrą stroną i głosem się zgadzam, natomiast ciekawi mnie sprawa tych wątpliwości. Dochodziły do Ciebie głosy zdziwienia czy niedowierzania fanów Believe?

Osobiście nie miałem konfrontacji z fanami, także trudno powiedzieć. Natomiast z drugiej strony zdecydowanie rozumiem ten stan, bo jednak głos wokalisty ma znaczenie i może zachęcić, bądź zniechęcić do przesłuchania albumu. Zwłaszcza po 4 latach nieobecności zespołu na rynku muzycznym. Z tego, co widziałem w sieci „Seven Widows” zbiera wiele pozytywnych recenzji. Jestem totalnie wdzięczny.

Drugą rzeczą, obok muzyki, którą się pasjonujesz jest gotowanie. W Sieci zamieszczasz zdjęcia i przepisy potraw wegańskich. Sam jesteś weganinem. Co skłoniło Cię do przejścia na weganizm i czy od tego czasu ani razu nie korciło Cię np. sięgnięcie po udko kurczaka albo ukręcenie sobie koglu-moglu?

(śmiech), Jacku, jesteś niemożliwy. Jeżeli chodzi o mój styl odżywiania, jest on powiązany z dziedziną studiów, którą uprawiałem. Mianowicie socjologią ciała. Jako socjolog nieustannie próbujesz zrozumieć i klasyfikować społeczeństwo. Próbujesz ogarnąć tą wielorakość i ją nazwać.
Ponieważ po przeprowadzce do Warszawy poznałem wielu wegetarian, to jednego dnia postanowiłem spróbować, by zrozumieć, o co w tym chodzi. Oczywiście młodym adeptom bez wiedzy kulinarnej może być trudno. Uważam, że zmiana jakichkolwiek nawyków jest bardzo trudna w realizacji. Jednak, jeśli się czegoś bardzo chce, to wszystko można. Także ja sukcesywnie przechodziłem z tradycyjnej diety, przez wegetarianizm, aż znalazłem się po zielonej stronie mocy, zostając weganinem. Nie ciągnie mnie do smaków z przeszłości, spektrum moich kubków smakowych rozwinęło się na tyle, że radzę sobie z pokusami. A czy wiesz, że Anthony Kiedis z zespołu Red Hot Chilli Peppers jest również weganinem?

O weganizmie A. Kiedisa nie wiedziałem, może dlatego, że zupełnie nie interesuje mnie twórczość RDCP. Natomiast ze znanych wegan z branży muzycznej z pamięci wymienię Erykah Badu, jamajskiego artystę dancehallowego Capletona, DJ Qberta ze skreczującej ekipy Invisibl Skratch Piklz, Sinéad O’Connor czy rapera N.O.R.E. z duetu Capone-N-Noreaga.

Brawo. Natomiast styl odżywiania jest indywidualnym wyborem i ja swoich poglądów nikomu nie narzucam.

Tak się składa, że znamy się od kilku lat. Przez pewien czas pracowaliśmy razem w branży niezwiązanej z muzyką. Zaskakiwałeś mnie nie tylko wysoką kulturą osobistą, ale i opanowaniem w krytycznych sytuacjach. Zawsze taki byłeś czy może przyszło to z wiekiem a życie było najlepszym nauczycielem?

Oczywiście, kiedy byłem dzieckiem nie byłem aż tak opanowany. Moja wrażliwość przekładała się na emocjonalność. Nauczenie się tego, by nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu wymagało ode mnie wielu lat pracy. To dużo ułatwia i buduje fundamenty opanowania. Tu mógłbym też nawiązać do filozofii Davida Bowiego: jeżeli świat zbudowany jest z energii, to czemu nie otaczać się tylko tą dobrą? Oczywiście, ważne jest uwalnianie negatywnych emocji, jednak ja realizuje to na innych polach niż na drodze konfliktu z drugimi osobami.

Jaki utwór wybrałeś dla czytelników ZazyjKultury.pl? Opowiedz pokrótce jego historię.

Poniżej VII wdowa z najnowszego albumu Believe „Seven Widows”. To utwór przynoszący nadzieję na przyszłość. Jest to historia opowiadana ustami wdowy w stanie błogosławionym. Jednocześnie utwór powstał jako hołd dla Piotra Grudzińskiego, gitarzysty Riverside, który zmarł nieoczekiwanie w ubiegłym roku.

Bardzo serdecznie dziękuję za wywiad.

Łukasz Ociepa
Pseudonim kulinarny (i nie tylko): Hugh Maze.
Ur. 1987 r. – Łódź, Polska.
Płyty, w których nagraniu uczestniczył: „What Am I” (ALONE, 2009), „Next Step to New Order” (ALONE, płyta nie ukazała się na rynku), „HardZone” (DVD, ALONE, 2011), „Seven Widows” (Believe, 2017).
Programy, w których występował: „X Factor” (2011 i 2012), „Mam Talent” (z ALONE, 2011), „The X Factor UK”, „Ugotowani” (2016), „Idol” (2017), „Cooking Challenge” (2017).
Strona na Instagramie: www.instagram.com/hugh.maze

Autor: Jacek Wojciechowski

09.11.2017