Tadeusz Pluciński – na wieki wieków amant

Kategoria:

2 miesiące temu w wieku 92 lat zmarł Tadeusz Pluciński, aktor kojarzony głównie jako amant, czy to na ekranie czy w życiu prywatnym (4 żony, wiele nieformalnych związków). Przyznam się szczerze, że nigdy nie byłem jego fanem. Mało tego, często jego drugo- czy trzecioplanowa rola w jakimś filmie czy serialu po prostu mnie denerwowała. Był z reguły uosobieniem gościa z wyższej klasy społecznej, zasobnego w dolary, posiadającego zagraniczne auto i piękną kobietę u boku. Czy pojawiał się u mnie element zazdrości? Z pewnością tak, zwłaszcza, że ja nigdy nie uważałem Plucińskiego za przystojniaka. Jednak 70 lat pracy w zawodzie aktora robi wrażenie. Nimb amanta, obok zazdrości, wywołała także moją ciekawość. I właśnie owa ciekawość pchnęła mnie do przeczytania wywiadu rzeki, jaki w 2014 r. z Tadeuszem Plucińskim przeprowadziła Magdalena Adaszewska („Na wieki wieków amant”, Prószyński i S-ka). To ciekawa lektura. Aktor nie ucieka przed odpowiedziami na dość intymne pytania, jego wypowiedzi są sensowne i pozbawione częstej u artystów kokieterii. Brawo. Poza tym w książce nie ma przesytu opowiadania o rolach, o życiu teatralnym (choć te Pluciński miał bogate), a więcej jest na temat życia prywatnego największego amanta polskiego kina.
Poniżej zamieszczam kilka fragmentów publikacji. Natomiast muzyczną ilustracją dzisiejszego wpisu jest zamieszczony na dole utwór powstały w 1930 r. a zatytułowany „Już nigdy” (słowa Andrzej Włast, muzyka Jerzy Petersburski), tym razem w wykonaniu Tadeusza Plucińskiego.

O latach dzieciństwa:

„Pewnego dnia tata z bardzo odświętną miną oświadczył: „Kochani, zobaczcie, od dziś będziemy mieć piękną, kolorową papugę”. Znów byłem zachwycony. Od razu chciałem wypuścić ją z klatki, ale mama wytłumaczyła, że papuga najpierw musi się do nas nas przyzwyczaić. Po kilku dniach wypuściliśmy papugę z klatki i zasiedliśmy do rodzinnego obiadu. Między zupą a drugim daniem dobiegło nas bardzo donośne, wesołe i piskliwe: „Rrraaaa, rrraaaa! Kurrrrwaaa, kurrwa, kurwa, hahaha!”. Mama zbladła. Zdołała wyszeptać: „Władeczku, tu są dzieci, zrób coś, błagam cię, zrób coś natychmiast!”. A papuga klęła dalej: „Chuuuuju, chuuju, chuju, hahaha!”. Mama, coraz bardziej przerażona, z szeptu przeszła w krzyk: „Władek, skąd ty ją wziąłeś?!”. Ojciec wycedził: „Z restauracji na Wodnej”. Na kategoryczną prośbę mamy musieliśmy pożegnać się z klnącym jak szewc ptakiem”.

O tym dlaczego wybrał szkołę aktorską:

„Wystawałem za kulisami i gapiłem się na Alinę Janowską, w której byłem zakochany, aż pewnego razu ktoś złapał mnie za mankiet i zapytał: „Co tu robisz, człowieku?”. Lekko się spłoszyłem, ale wyjaśniłem szybko: „Stoję i patrzę na moją dziewczynę”. „Ile masz wzrostu?”. Odpowiedziałem uprzejmie: „Metr osiemdziesiąt dwa”. Na co tamten krzyknął: „To co tu jeszcze robisz? Nie wygłupiaj się, twoje miejsce jest na scenie!”. Tym człowiekiem był Edward Dziewoński, czyli „Dudek”. Na koniec rzucił: „Pomogę ci przygotować się do egzaminów do szkoły teatralnej, chcesz?”. Czy chciałem? Sam nie wiem. Ale ponieważ studiowanie prawa śmiertelnie mnie nudziło, ochoczo przytaknąłem”.

O pasji samochodowej:

Miałem kilkanaście samochodów. Byłem z nich dumny. Moja alfa romeo Giulia TI robiła furorę, tymi autami jeździła wtedy włoska policja. Od wielu lat jestem wierny toyotom. Są nie do zajeżdżenia, solidne. Cariny, corolle. Gwarantuję, że jeśli ktoś raz zasiądzie za kierownicą toyoty, nie będzie już chciał się przesiadać do innego samochodu”.

O kobietach:

„Co najbardziej pociąga mnie w kobietach? To, że kobiety nie można zrozumieć do końca. Nie wiadomo, co zrobi za chwilę, za miesiąc, za rok. Tkwi w niej tajemnica, której nie sposób zgłębić”.

Tadeusz Pluciński

Pełne nazwisko: Tadeusz Leszek Pluciński
Ur. 25.09.1926 r. – Łódź, Polska.
Zm. 23.04.2019 r. – Konstancin-Jeziorna, woj. mazowieckie, Polska.
Czterokrotnie żonaty: 1. Bożena Brun-Barańska (rozwód); 2. Ilona Stawińska (rozwód); 3. Krystyna Mazurówna (rozwód); 4. Jolanta Wołłejko (od 1974, rozwód), 2 synów: Paweł (ur. 1970) i Piotr (ur. 1975).
Ważniejsze role filmowe: „Ostatni etap” (reż. Wanda Jakubowska, 1947), „Hydrozagadka” (reż. Andrzej Kondratiuk, 1970), „Niebieskie jak Morze Czarne” (reż. Jerzy Ziarnik, 1971), „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” (reż. Stanisław Bareja, 1978), „Tulipany” (reż. Jacek Borcuch, 2014).
Niektóre role w serialach TV: „Stawka większa niż życie” (reż. Janusz Morgenstern i Andrzej Konic, 1968), „Podróż za jeden uśmiech” (reż. Stanisław Jędryka, 1971), „Stawiam na Tolka Banana” (reż. Stanisław Jędryka, 1973), „Kariera Nikodema Dyzmy” (reż. Jan Rybkowski i Marek Nowicki, 1980), „Niania” (reż. Yurek Bogayevich, 2005).
Wybrane role teatralne: „Zięć pana Poirier” (reż. Leon Pietraszkiewicz, Teatr Wojska Polskiego w Łodzi, 1949), „Gdzie ta ulica? Gdzie ten dom?” (reż. Artur Kwiatkowski, Teatr Ludowy w Warszawie, 1954), „Ich głowy” (reż. Zdzisław Tobiasz, Teatr Ateneum im. Stefana Jaracza w Warszawie, 1956), „Harfa traw” (reż. Krystyna Skuszanka, Teatr Polski w Warszawie, 1963), „Seks i polityka” (reż. Witold Filler, Teatr Syrena w Warszawie, 1983).
Reżyseria teatralna: „Roxy” (Teatr Syreny w Warszawie, 1989).
Występy w dubbingu: „Anatomia morderstwa” (reż. Otto Preminger, 1959), „Ikaria XB 1” (reż. Jindřich Polák, 1963), „Królowa Elżbieta” (reż. Roderick Graham, Richard Martin, Donald McWhinnie, Claude Whatham i Herbert Wise, 1971).

Autor: Jacek Wojciechowski

23.06.2019