Rock for People – relacja

Kategoria:

Rock for People jest jednym z najpopularniejszych festiwali w Czechach. W tym roku w dniach 4-6 lipca odbyła się dwudziesta czwarta edycja. Organizowany jest w formule trzydniowej na terenie Festiwal Parku (teren dawnego lotniska Hradec Králové). Festiwal został założony przez Michala Thomesa oraz Petra Fořta i jest organizowany przez czeską agencję Ameba Production. Polską promocją festiwalu zajmuje się Joytown. Ta coroczna impreza przyciąga tysiące fanów, jak i artystów z całego świata. Na scenach RFP można zobaczyć reprezentantów takich gatunków muzycznych jak rock, indie, punk, hard rock, hardcore punk, metalcore, electro, ska, world music, drum and bass, dubstep czy reggae. Na festiwalu zagrali między innymi: The Prodigy, Volbeat, The Kooks, The Vaccines, Skillet, Enter Shikari, Marmozets, Beatsteaks, Rodriguez, Sigma DJ Set, Stick To Your Guns, Sick Puppies, Zeal & Ardor, Ho99o9. Polska również miała swojego reprezentanta – zespół Curcuma. Tak duża różnorodność sprawia, że nie da się uczestniczyć w każdym koncercie, ale z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie.

Największą furorę zrobił zespół The Prodigy zarówno pod względem liczby uczestników, jak i widowiska. Równie wielkie emocje wzbudziły występy zespołów Skillet, Marmozets, Volbeat, Enter Shikari czy Sick Puppies. Nie zabrakło także nieco spokojniejszych, ale równie dobrych występów. Pomiędzy koncertami na głównych scenach można było posłuchać setów DJ-ów. Dodatkowym punktem programu było Afterparty z udziałem takich DJ-ów jak DJ Evryday, DJ Forrest Pine, DJ Flux, DJ Lu2.

DCIM103GOPROG0114778.JPG RFF-6 RFF-5

Występ polskiego zespołu Curcuma uznany został za jeden z ciekawszych. Muzycy znaleźli chwilę na udzielenie interesującego wywiadu.

W skład grupy z którą rozmawiałam wchodzą:

Degóra (Jakub Degórski) – gitara

Szurbo (Łukasz Szulborski) – wokal

Pudel (Bartek Kulesza) – gitara

Hubert Gicewicz – perkusja

Maroova (Marek Kuśmierczak) – bas

Wojtek – bas

Wywiad przeprowadziła: Anna Głogowska

 

AG: Jak minęła podróż?

Szurbo: Wyjechaliśmy w środę w nocy. Rozwaliło nam się auto po drodze pod Gorzowem. Musieliśmy skombinować drugi samochód. Zjawili się moi znajomi, z którymi pojechaliśmy dalej. Za Poznaniem rozwaliło się drugie auto, a potem dalej jakoś poszło. Generalnie ciężko było bo w Czechach nie mamy znajomości. Jak już nam się zepsuł trzeci samochód to musieliśmy tachać to wszystko.  Normalnie chcieliśmy sobie wczoraj przyjechać, jak ludzie. (żart – przyp. red.).

AG: widziałam zdjęcie z trasy, na Facebooku wyglądało to nieco lepiej, więc zaskoczyliście mnie tą opowieścią.

Wojtek: Bo to ostatnie dziesięć kilometrów było.

Maroova: Trzy samochody.

AG: Powiedzcie mi, jak założyliście zespół? Bo wiem, że jesteście na rynku już troszkę, były jakieś zmiany po drodze. Od czego to się w ogóle zaczęło?

Degóra: Razem zaczęliśmy z Maroovą, który, ciekawostka, jest też dziś w zastępstwie. Graliśmy razem z dziewięć lat. Ile to było?

RFF-Curcuma-2Maroova: Dziesięć lat.

Degóra: Dziesięć lat. I postanowił zrobić sobie emeryturę, przynajmniej od Curcumy, a z racji tego, że nasz aktualny basista nie dojechał, to nasz stary basista jest w zastępstwie. I drugi basista Wojtek, który gra nowe numery. Także mamy trzech basistów. To jest najbardziej obrodzony zespół w basistów. I zakładaliśmy to dziesięć lat temu i w sumie w tym momencie jak już Maroovy nie ma jestem jedynym z pierwszego składu. Zespół tak naprawdę w tej formie zaczął się dopiero jak dołączył Szurbo.

Maroova: Zespół wykrystalizował się od momentu, gdy ten chłopak się pojawił.

AG: Czyli bez Ciebie nic by nie było.

Szurbo: Chłopaki mieli dużo wyćwiczone, a ja przyszedłem jak zwykle na gotowe. Co dało radę popsułem. I tak się trzymamy.

AG: Jakie były Wasze inspiracje? Czy zmieniły się z biegiem czasu? Kto was zainspirował? Czy od dziecka chcieliście tworzyć muzykę?

Szurbo: Wiadomo, na początku jest jakaś inspiracja związana z tym, że się gra po to by się gdzieś tam zaznaczyć. Potem żeby…

Wojtek: Żeby znaleźć żonę.

Szurbo: Tak, żeby łatwiej było z tematami, żeby nie trzeba było za dużo mówić 😉 A że wiadomo, że ciężko się nosi fortepian np. na festiwal, gdzieś tam pod namiot. A akordeonu nikt nie chce słuchać, to zazwyczaj padało na gitary. Każdy z nas ma podobną historię, a potem to już tak naprawdę muza przejmuje i to jest chyba najciekawszy moment, kiedy już się zagłębiasz i zaczynasz temu oddawać i już nie pamiętasz jak to się zaczęło.

AG: Ostatnią EPkę wydaliście w 2017 r., kolejna jest w trakcie tworzenia. Kiedy możemy się jej spodziewać?

Szurbo: Myślę że już na jesieni.

Degóra: Tak, tak mi się wydaje. Mamy nadzieje, że może się uda i w dwa miesiące będzie mieli gotowy.

Pudel: Praktycznie jest skończony. Zostały jakieś wokale do nagrania.

Szurbo: Musimy to dopracować.

Degóra: Wszystko jest nagrane. Nagrywaliśmy w Poznaniu. Jeszcze szlify wokalowe. I jest też temat nagrania całej płyty, z racji tego co wygraliśmy w Antyfeście. (jedną z nagród Antyfestu było uczestnictwo zespołu w RFP – red.). Ale trzeba do tej pory zrobić na tyle dużą ilość materiału, z tego odrzucić połowę, wybrać best of the best. I wydaje mi się, że będzie pełna płyta w przyszłym roku.

AG: Czy ciężko jest być hardrockową kapelą w Polsce?

Maroova: Tak.

Degóra: Bardzo ciężko moim zdaniem.

AG: Rocka słucha sporo osób, natomiast jak to jest od Waszej strony?

Degóra: Słucha, ale problem jest w kwestii imprez, bo jeżeli gra ktoś muzykę środka, albo lżejszą, bądź charakterystyczną, to są imprezy na większych scenach.

Szurbo: Nie uważam żeby to było jakieś takie mega trudne. Co mają powiedzieć ci którzy wykonują muzykę kaszubską. Po kraju sobie nie pojadą. Oni to dopiero mają źle.

Degóra: Uwierz mi, że mogą mieć większe wzięcie od zespołów rockowych.

Szurbo: Ja uważam, że dla muzyki rockowej czasy są bardzo dobre. Uważam, że ludzie szukają teraz charyzmy, melodii, generalnie przesłania, zaczynają tą muzykę traktować poważnie. Jak w latach sześćdziesiątych czy dziewięćdziesiątych. Odeszliśmy od takiego głupiego tupania.

Degóra: Ja mówię o produkcie, ty mówisz o emocjach.

Szurbo: Wydaje mi się generalnie, że sam produkt też ma dobre czasy i to jest fajne, a najfajniej to jest jak się robi to, kiedy jest zajebiście ciężko. A później to się okazuje, że jest więcej festiwali i możliwości zagrania, a ty dalej robisz to co lubisz, tylko być może troszeczkę lepiej.

Maroova: Co nie zmienia faktu, że jak dojdziesz do momentu, kiedy nie musisz do tego dokładać, wychodzisz na zero, to jest łatwiej. Ale do tego momentu niestety trzeba się liczyć z tym, że kupę kasy trzeba w to włożyć. I to jest fajne, jest super.

Szurbo: Tylko trzeba zdawać sobie z tego sprawę, że jest to pasja która może się przerodzić w coś więcej. Chodzi o to żeby po prostu kochać, tak, i nie oczekiwać, że za rogiem pojawi się zaraz nie wiadomo co. Tylko robić to. Inaczej! Muzycy rockowi mają to we krwi, że lubią ponarzekać: „że słabo”, ale wydaje mi się, że może niekoniecznie mamy ku temu powody. Kurde, fajnie, gramy w Czechach.

AG: Trzeba się cieszyć.

Szurbo: Dokładnie.

Pudel: Tylko dziwne, bo dali nam meksykańskie piwo 😉

AG: Czeskie jest tu za rogiem. I jest całkiem niezłe 🙂

Pudel: A to po koncercie.

AG: Wiemy już jaką muzykę gracie, a jakiej prywatnie słuchacie? Czy jest to podobny rodzaj muzyki czy trochę inny?

Pudel: Wszyscy słuchamy czegoś innego. Ja to raczej muzyka alternatywna, takie brytyjskie brzmienia. Generalnie lubię brzmienia przestrzenne.

Degóra: I po to został zatrudniony w Curcumie. Żeby robić brzmienia przestrzenne.

Pudel: W wielu kwestiach się spotykamy. Przykładowo spotkaliśmy się w aucie z Maroovą przy Sade. Bardzo lubimy Sade.

Degóra: Maroova słucha Sodom i Sade. To są takie dwa brzmienia…

Maroova: Dwa bieguny.

AG: Trzeba słuchać różnej muzyki, żeby czerpać inspirację.

Degóra: Ja takie tematy grungowe, pogrungowe. I  stąd się w sumie wzięło to brzmienie zespołu i cały czas to słychać. Obojętnie jakie by przestrzenie kolega na to nałożył to tam trochę słychać tej mojej, jakiejś tam, świadomej czy podświadomej, fascynacji takimi brzmieniami z lat dziewięćdziesiątych czy dwutysięcznych. Ale przełożone jest to na nasze, współczesne dzisiejsze dni.

Hubert: Ja lubię granie progresywne, lubię jazz.

Szurbo: Ja muszę z tego miejsca zaznaczyć, pomimo szacunku dla tej historii zespołu, że generalnie Hubert jest osobą, która najbardziej zmieniła zespól. Ukierunkował go. Mimo tego, że każdy słucha swojego instrumentu. To uważam, że pójście w stronę progresywną automatycznie otworzyło nas na Pudla czyli na przestrzeń. Nie zamykaliśmy się w takim graniu stricte lifowym, które teraz jest fajne, bo jest pokazane jako piękne, ale dlatego, że ono jest skontrastowane jeszcze z czymś.

Degóra: Pudel słucha muzyki przestrzennej, dołożył przestrzenną. Hubert słucha progresywnej, dołożył nutkę progresywności. I to wszystko próbuje okiełznać to moje, nawalanie stricte gitarowe. Teraz czystej muzyki nie ma. Eklektyzm jest u każdego. Czerpie sobie każdy z czegoś innego.

Wojtek: A ja racji tego, że gram dużo zastępstw, muszę słuchać wszystkiego. Każdego rodzaju muzyki.

Szurbo: Wojtek nam bardzo pomógł. Też słowa uznania dla niego. Dopracował ten materiał, którego nie mieliśmy opracowanego z basem, wykorzystał też swoje koncepty. Udało nam się to wyszlifować dzięki jego pomocy.

AG: Jeśli dobrze pamiętam macie na swoim koncie ponad 100 koncertów, ale to pierwszy wasz występ na RFF, jest lekki stresik?

Degóra: Jest. Za miesiąc będzie jeszcze Woodstock. Nasz drugi co prawda. Jest stres, bo nie znamy tej publiczności i nie wiemy czy my nie będziemy odbierani jako taka „Cepelia”, jakby Czesi po czesku w Polsce. Bardzo dużą zasługą tego, że to co robimy trafia do ludzi to właśnie jest tekst. Nie będzie odbioru, albo zrozumieją zdanie tylko i będzie tak śmiesznie dla nich jak dla nas czeski. Nie wiadomo jak to będzie. I dlatego jest stres. A druga rzecz jest taka, że jesteśmy w rozszerzonym, zmienionym składzie. Nie wiadomo jak pójdzie. Chłopaki będą się wymieniali. (Maroova i Wojtek – red.)

AG: Jakieś sprawdzone sposoby na tremę?

Maroova: Joga. Przede wszystkim.

AG: Czyli z matą przyjechałeś?

Maroova: Tak. Oddechy ćwiczyć. I to jest najlepsze.

AG: To ostatnie pytanie. Fani nazywają waszą muzykę „gwoździem”. Gdybyście mieli w kilku słowach opisać Waszą muzykę komuś, kto nigdy jej nie słyszał, jakich słów byście użyli?

Degóra: Teraz nie wiadomo, bo pozmienialiśmy trochę tematy. Postgrungeowa, alternatywna, progresja. Dobrze trafiłem, czy nie?

Szubro: Generalnie gramy rocka. Teraz jest to bardziej rozbudowane. Zależy nam, żeby dalej się rozwijać, żebyśmy mieli z tego fun. Jest to muzyka rockowa, w której słychać grungeowe wpływy.

Pudel: A mnie się wydaje, że my ciągle gramy piosenki. Ciągle są to zamknięte formy – jest fajna melodia, fajny tekst, tylko teraz jest to bardziej rozbudowane narracyjnie. Natomiast ciągle są to utwory.

Szurbo: Być może jest to też tak, że my niektóre rzeczy bardziej czujemy, po prostu odbiorcy mają wrażenie, że to jest właśnie Curcuma.

AG: Dziękuję za wywiad i za świetną muzykę! Nie mogę się doczekać dzisiejszego koncertu. Cieszę się bardzo, że Polska też ma zespół którym może się pochwalić na takim festiwalu jak Rock For People. Do zobaczenia za chwilę!

 

Bilety jednodnioweFestiwal ten zaskakiwał nie tylko od strony artystycznej, ale również organizacyjnej. Między innymi wiele sposobów dojazdu na teren festiwalu, z których każdy został szczegółowo opisany na stronie internetowej. Poza standardową komunikacją miejską dla posiadaczy karnetu dostępna była opcja dojazdu z głównego dworca kolejowego w Hradec Králové do Festivalparku specjalnym bezpłatnym autobusem. Dostępne były różne standardy kempingów. Dla osób, które nie chciały brać swoich namiotów dostępna była możliwość wynajęcia namiotów z podstawowym wyposażeniem już rozłożonych na polu.

Nie zabrakło też trendów ekologicznych. Cena kempingu zawierała zwrotną kaucję śmieciową w wysokości 50 CZK, które można było odzyskać, przynosząc do recepcji wypełniony worek śmieci wraz z otrzymanym wcześniej żetonem. Aby zmniejszyć ilość śmieci na terenie samego festiwalu wprowadzono plastikowe kubki wielokrotnego użytku, wymieniane w barach na nowe wypełnione wybranym napojem.

Organizatorzy zadbali również o to, aby osoby z ograniczoną sprawnością mogły w odpowiednich warunkach uczestniczyć w imprezie. Dla seniorów przygotowano oznaczone ławeczki, natomiast osoby niepełnosprawne, na wózkach, miały do dyspozycji specjalne podjazdy, z których dobrze widać było sceny.

Warto też wspomnieć o atrakcjach okołofestiwalowych takich jak: plaża z leżakami i parasolami, boisko do gry w siatkówkę, basen czy kino.

Festiwal Rock For People zrobił na mnie ogromne wrażenie.
Polecam każdemu, kto lubi dobrą muzę i takie klimaty.

Anna Głogowska

Autor: redakcja

21.07.2018