_images_baje2

Renesans bajek na diaskop.

Kategoria:

baje3Od kilku lat prawdziwy renesans przeżywa wiele produktów z czasu PRL-u. Warszawskie Muzeum Domków dla Lalek, w którym gros eksponatów pochodzi z lat 1950-1989, cieszy się ogromną popularnością, dodajmy, że całkiem zasłużenie. Podobnie jest np. z wycieczkami autobusami tzw. ogórkami po Warszawie, ze zbieraniem figurek Indian i żołnierzy wyprodukowanych za Gierka lub jego następców etc. Nie inaczej ma się rzecz z bajkami na diaskop (rzutnik). Dla osób urodzonych po 1989 r. nazwa diaskop niewiele mówi, wypada więc napisać kilka słów, czym ów diaskop jest. Otóż diaskop to rodzaj projektora, z otworem u góry, w który wkłada się kliszę podobną wyglądem do negatywu zdjęciowego. Na owej kliszy znajdują się rysunki, będące najczęściej bajką dla dzieci lub jakąś historyjką dla najmłodszych. Bajki te mogą być zarówno kolorowe, jak i czarno-białe, przy czym, wbrew pozorom, dziś za większy rarytas uchodzą te niekolorowane. Najpopularniejsze w Polsce były rzutniki Ania, Jacek oraz Bajka.
Za praprzodka diaskopu uchodzi urządzenie o nazwie laterna magica (zwane czasami latarnią czarnoksiężnika). Nie do końca wyjaśniono, kto jest wynalazcą latarny magiki, choć najczęściej za jej ojca podaje się niemieckiego teologa i duchownego katolickiego żyjącego w XVII w., Athanasiusa Kirchera. Tak naprawdę Kircher jedynie udoskonalił pomysł Włocha Giambattisty della Porty (1535-1615). Laterna magica była aparatem projekcyjnym z wkładanymi z boku przezroczami (na szklane płytki nanosiło się kolorowe rysunki, tak powstawały owe przezrocza). Jej opis ukazał się 26 lat później w dziele Kirchera zatytułowanym „Ars Magna Lucis et Umbrae”. Kolejny krok milowy w temacie udoskonalania praprojektora zrobił Belg Étienne-Gaspard Robert (1763-1837), znany jako E.G. Robertson, na którego fanatyskopie można było wyświetlać nie tylko slajdy, ale i powiększone obrazy umieszczonych wewnątrz siebie przedmiotów. Natomiast tym, który opatentował laternę magikę musiał być oczywiście Amerykanin. „Padło” na Henry’ego R. Heyla, tego samego, dzięki któremu mamy dziś np. zszywacz.
Przed diaskopem był jeszcze episkop (urządzenie umożliwiające wyświetlanie na ścianie obrazu powstającego powstającego poprzez odbicie od oświetlonego materiału do prezentacji) oraz grafoskop, czyli rzutnik pisma.
W latach 70-tych i 80-tych XX w. niemal w każdym polskim domu, gdzie byli najmłodsi, można było znaleźć Anię, Jacka albo Bajkę, do tego spory zestaw bajeczek, od nieco siermiężnych z lat 50-tych (oczywiście czarno-białych), przez przygody Flipa i Flapa, Tarzana, Misia Cyrkowca, aż po klasyczne baśnie typu „Sierotka Marysia i 7 krasnoludków”, „Królewna Śnieżka” czy „Królowa śniegu”. Najwięcej bajek na diaskop wyprodukowała nieistniejąca już dziś Wydawniczo-Oświatowa Spółdzielnia Inwalidów „Wspólna Sprawa”, która swoją siedzibę miała w kilku miejscach Warszawy (najdłużej na Pańskiej 57).
Koniec komunizmu w Polsce odsunął diaskopowe projektory na dalszy plan, zamykając je w piwnicach, pawlaczach czy inszych komórkach. Rzutniki przegrywały z magnetowidami, a później z DVD i komputerami. Przegrywały, ale do końca nie uległy. I tak mniej więcej od 2005 r. zaobserwowano stopniowy, acz nieustający wzrost zainteresowania opowieściami wyświetlanymi jesienną lub zimową porą na ścianie. Ceny diaskopów (ciągle sprawnych i działających) skoczyły do góry, zaś koszt zakupu poszczególnej bajki zaczyna się od 8zł w górę, przy czym rzadkie okazy znajdują nabywców za wielokrotność tej kwoty. Wystarczy powiedzieć, że tuż przed świętami Bożego Narodzenia roku 2014 dokonano transakcji czarno-białej bajki „Trzy ptasie jajeczka” za… 510zł!
W latach 2015-2012 w warszawskiej kawiarni Numery/Litery organizowano cotygodniowe zloty fanów diaskopowych opowieści, łącznie z puszczaniem poszczególnych bajek. Rekordzista w kolekcjonowaniu klisz na diaskop, Jerzy Pniewski z podwarszawskiego Józefowa (na co dzień dyrektor zarządzający w firmie z branży samochodowej), posiada w swoich zbiorach ponad 2 tysiące tytułów. Co ciekawe, nie ma wśród nich owych „Trzech ptasich jajeczek”. Pniewski założył stronę diafilm.pl, na której dzieli się swoją pasją. Warto tam zajrzeć.
Przed nami wiosna i lato – pory roku niezachęcające do siedzenia w domu i oglądania bajek z rzutnika. Ale może jest to czas na zakup Jacka lub Ani i zebranie kolekcji bajek na zimę?
Na dole wpisu zamieszczam wersję audio mojej ulubionej bajki na diaskop – „Chory kotek” („Pan kotek był chory”) Stanisława Jachowicza.

________________________________________________________________________________________
Przykładowe bajki na diaskop: „Zabawki spod choinki” (Czesława Otrębska, 1960), „Przygoda z małpką” (Stefania Szuchowa, 1971), „Królewna Śnieżka” cz. 1-3 (oprac. Wanda Stańczuk, 1976), „Siostra siedmiu kruków” (Janina Porazińska, 1982), „Szklana góra” (Janina Porazińska, 1982).
Główni producenci bajek na diaskop: Wydawniczo-Oświatowa Spółdzielnia Inwalidów „Wspólna Sprawa”, Zakład Produkcyjny Foto-Pam / PTTK, Krajowa Agencja Wydawnicza, PolFilm, Spółdzielnia Rzemieślnicza „Centrum”.
Strona fanów bajek na diaskop na FB: www.facebook.com/groups/1678911249069391

Autor: Jacek Wojciechowski

01.04.2017