Premiery Wydawnictwa W.A.B.

Kategoria:

Dobra prezencja bywa kluczem do sukcesu, a metka na ubraniu ma znaczenie. Czasem to kwestia życia lub śmierci.
Dla niektórych – dosłownie.

zycie-na-miareW 2013 roku zawalenie się budynku Rana Plaza, w którym mieściły się fabryki szyjące ubrania dla zachodnich firm, zwróciło oczy całego świata na przemysł odzieżowy w Bangladeszu. Wielu z nas po raz pierwszy usłyszało o halach niespełniających żadnych wymogów bezpieczeństwa i przemęczonych pracownikach, którym na każdym kroku grozi utrata zdrowia, a nawet życia. Zachodnie organizacje pozarządowe nie kryły oburzenia z powodu głodowych pensji szwaczek, szefowie koncernów tłumaczyli się, że nie wiedzieli, w jakich warunkach produkuje się im ubrania.
Marek Rabij pojechał do Bangladeszu kilkanaście dni po zawaleniu się Rana Plaza. Rok później – po ucichnięciu szumu medialnego wokół tragedii – powrócił do Dhaki, aby lepiej poznać życie pracowników tutejszej branży odzieżowej. Rozmawiał ze szwaczkami, próbował spotkać się z dyrektorami fabryk, poznał życie codzienne mieszkańców slumsów i przemytnicze szlaki, którymi wędrują podróbki lub resztki kolekcji znanych firm. Notując swoje spostrzeżenia, bezlitośnie uświadamia nam, klientom sieciówek, za co właściwie płacimy, kto na tym traci, a kto zyskuje.

Liberalny kapitalizm miał poprawić los biednych społeczeństw Południa. Tymczasem w wielu miejscach na mapie świata jego obietnica okazała się iluzją. Wyzysk pracowników fabryk odzieżowych w Bangladeszu i ubóstwo, w jakim żyją, przypominają obrazy znane z powieści Dickensa i Zoli o losie dziewiętnastowiecznej biedoty. Jeśli nie wierzycie, koniecznie przeczytajcie tę książkę.
Artur Domosławski

Marek Rabij stworzył przenikliwy i przejmujący obraz piekła na ziemi. Po lekturze każdy zastanowi się, kto uszył jego tanią koszulkę i jak wysoką cenę za to zapłacił . Ten znakomity literacko reportaż otwiera oczy. Szeroko.
Maria Huma, Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie


Wstrząsający obraz Kambodży niszczonej przez wielkie  mocarstwa w imię własnych interesów i historia reportera, którego dotarcie do prawdy kosztuje utratę złudzeń.

duchyPierwsze teleksy słane w latach 70. przez Tiziana Terzaniego do prasy europejskiej to relacje z Kambodży uwikłanej w wojnę w Wietnamie, rządzonej przez proamerykański rząd generała Lon Nola. Reporter widział kraj pogrążony w chaosie, nękany inflacją i amerykańskimi bombardowaniami. Słuchał mieszkańców z szacunkiem wypowiadających imię obalonego króla Sihanouka. Podobnie jak oni z niepokojem, ale i nadzieją, oczekiwał nadejścia partyzanckich oddziałów komunistycznych.

W kwietniu 1975 roku armia Czerwonych Khmerów zajęła Phnom Penh. Terzani przebywający wówczas w Tajlandii początkowo sceptycznie odnosił się do relacji uchodźców z Demokratycznej Kampuczy, uważając opowieści o systematycznej rzezi „wrogów klasowych” za amerykańską propagandę. Tymczasem przez cztery lata rządów Czerwonych Khmerów w wyniku ludobójstwa zginęło około dwóch milionów ludzi – 25% ludności Kambodży.

Duchy, poprzedzone wstępem Angeli Terzani Staude zbiór relacji z lat 1972-1994, to obraz Indochin niszczonych przez mocarstwa – Stany Zjednoczone, Chiny i Związek Radziecki – w imię własnych interesów.

Artykuły prasowe mają zwykle krótki żywot. Jednak komunikaty Terzaniego, widziane z perspektywy czasu, zdają się sięgać dalej, poza nieruchomy portret kambodżańskiego sfinksa. Zdzierają uśmiechniętą maskę, skrywającą katów i ich zagranicznych wspólników, i rzucają światło na ofiary.
„La Stampa”

Obserwujemy uczciwego zawodowca, nieukrywającego przed czytelnikami pytań, które nieustannie mu się nasuwają. Tiziano nie może zrobić nic poza zarejestrowaniem tych świadectw. Są one nie tylko przerażające same w sobie – stanowią także cios prosto w serce dla idealisty, na którego oczach rozpada się w pył ukochany zamek przekonań i nadziei.
„L’Unit?”


Czy wolno poprawiać mistrza? Tak, ale pod warunkiem, że czyni to inny mistrz. Literacka wariacja Kundery na temat Diderota to uczta słowa, pyszna zabawa i humor w najlepszym wydaniu!

Milan-KunderaKubuś i jego Pan to rozkosznie zabawna, pikantna i wielce przenikliwa „wariacja na temat” wybitnej powiastki filozoficznej Denisa Diderota Kubuś Fatalista i jego Pan. Kundera stworzył ją – jak sam mówi – dla prywatnej przyjemności, niejako w następstwie najazdu ZSRR na jego kraj. Gdy „przytłaczająca rosyjska irracjonalność” spadła na Czechosłowację, wyjaśnia Kundera, poczuł on ducha XVIII wieku. „A duch ten nigdzie indziej nie zdawał mi się trwać z taką siłą i w takim stężeniu jak w owej uczcie inteligencji, humoru i fantazji, jaką jest Kubuś Fatalista”.

Milan Kundera pisał o swojej książce: „Kubuś Fatalista jest jedną z tych powieści, które kocham najbardziej; jest jedną wielką zabawą i humorem; jest wolnością i rozkoszą formy; dlatego, jak pisałem w Sztuce powieści, książka ta we Francji pozostanie skandalicznie niedoceniona: zawiera ona wszystko, co Francja utraciła i czego odzyskać nie chce. (). Jedynie grubianin może tknąć się formy dzieła, które do niego nie należy. Niech pogarda otoczy wszystkich adaptatorów! Ta sztuka nie jest adaptacją; jest moją własną formą; moim marzeniem; moją wariacją na temat powieści, którą chciałem uczcić”.

Wydawnictwo W.A.B. wznowiło również inne tytuły autora w nowej szacie graficznej autorstwa Przemysława Dębowskiego: Śmieszne miłości (2013), Życie jest gdzie indziej (2013), Księga śmiechu i zapomnienia (2013), Walc pożegnalny (2013),
Nieznośna lekkość bytu (2014), Żart (2014), Niewiedza (2015), Powolność (2015), Zdradzone testamenty (2015), Święto nieistotności (2015), Sztuka powieści (2015), Tożsamość (2015).

Autor: redakcja

15.01.2016