Piotr Beczała, Sonya Yoncheva i Placido Domingo

Kategoria:

Transmisja rzadko wystawianej „Luizy Miller” Verdiego z nowojorskiej The Metropolitan Opera będzie prawdziwym świętem dla melomanów na całym świecie, a dla polskich szczególnie. Rzadko zdarza się, aby w jednym spektaklu w nowych dla siebie rolach debiutowały gwiazdy tej rangi, co Sonya Yoncheva, Piotr Beczała czy Plácido Domingo.
Tę trójkę będziemy podziwiać już 14 kwietnia podczas transmisji w kinach w całej Polsce.

Wznowienie inscenizacji Elijaha Moshinsky’ego z 2001 roku w tak doborowej obsadzie zebrało w Nowym Jorku świetne recenzje. Obok gwiazdorskiego tercetu w spektaklu wystąpią Olesya Petrova jako księżna Fryderyka, Alexander Vinogradov jako hrabia Walter i Dmitry Belosselskiy jako Wurm. Dyryguje Bertrand de Billy.

„Intryga i miłość” – tak brzmi tytuł dramatu Schillera, na podstawie którego powstało libretto opery Verdiego. Trafniejszym byłoby może „Trucizna i miłość” lub „Fatalna intryga”. Zawikłana opowieść o miłości tyrolskiej dziewczyny do syna hrabiego i knowaniach zazdrosnego zalotnika Wurma jest jednak jedną z piękniejszych kart XIX-wiecznej opery i zbyt rzadko gości obecnie na scenach świata. Tym większa chwała zespołowi The Metropolitan Opera, że posiada to dzieło Verdiowskiego geniuszu w swym repertuarze i postanowił zaprezentować je w cyklu „The Met: Live in HD”, zwłaszcza w takiej obsadzie. W roli tytułowej Luizy wystąpi Sonya Yoncheva, jej ojcem będzie Plácido Domingo, a partię hrabiowskiego syna Rudolfa zaśpiewa nasz rodak, niekwestionowany gwiazdor Met, Piotr Beczała.

GŁOSY AMERYKAŃSKIEJ PRASY:

– „Domingo uwypukla troskę i ból ojca bardziej niż jego obsesję na punkcie córki. (…) Jego relacje z Luizą nie są zbyt złożone, ale obrazują opiekę i powagę. Jego głos brzmi zdrowo; jest płynny. Nawet jeśli nigdy nie będzie prawdziwym Verdiowskim barytonem, to ktoś w wieku Dominga i na tym etapie kariery, na jakim on jest, wchodząc w nową rolę w wielkiej operze, zyskać może tylko szacunek i podziw. Prawie nie wierzysz własnym oczom i uszom. (…) Piotr Beczała, debiutując w kolejnej nowej roli, nadał postaci Rudolfa swój charakterystyczny styl i elegancję”.New York Times

– „Polski tenor otrzymał największą owację podczas tego spektaklu, po swoim »Quando le sere al placido«, w którym ubolewa nad zdradą Luizy. To było oszałamiające przedstawienie, które ukazało pełnię jego możliwości. Gdy wypełniał przestrzeń swoim głębokim i bogatym dźwiękiem, to było tak, jakby Beczała był jedyną osobą obecną w całej operze. Cały czas tryumfował. (…) Gdy akcja nabrała tempa, Beczała w jakiś sposób podkreślił jeszcze swoją obecność. I to nie przez śpiewanie bardziej histeryczne, ale poprzez pełnię, która emanowała jego pasją i rozpaczą”.operawire.com

– „Największą owację wieczoru otrzymał tenor Piotr Beczała po wykonaniu najsłynniejszej arii w operze: »Quando le sere al placido«. Jest obecnie jednym z najlepszych tenorów świata i zasługuje na większą popularność wśród szerokiej publiczności”. The Epoch Times

– „Tenor Piotr Beczała zaśpiewał arię Rudolfa »Quando le sere al placido« z tak liryczną gracją, że aż trudno było uwierzyć, że taki miły i bezproblemowy facet zmusiłby swoją ukochaną do wypicia trucizny”. – observer.com

 

Przedstawienie trwa około 3 godzin i 30 minut (w tym 2 przerwy).

Przedstawienie w języku oryginału (włoskim) z polskimi napisami.

Autor: redakcja

11.04.2018