„Origin” – Jennifer L. Armentrout

Kategoria:

By ją odzyskać Daemon Black zrówna z ziemią świat.

DSC_1204Kilka słów od wydawnictwa:

„Po udanej, lecz katastrofalnej w skutkach wyprawie do Mount Weather, będzie musiał zmierzyć się z brutalnym faktem. Katy już nie ma. Została porwana. Odnalezienie jej staje się jego głównym celem. Czy pozbędzie się każdego, kto stanie mu na drodze? Bez problemu. Czy zrówna z ziemią cały świat, by ją odnaleźć? Bardzo chętnie. Czy zdemaskuje kosmitów? Z przyjemnością.
Katy musi tylko przeżyć.
Wśród wrogów, by się wydostać, Katy musi się przystosować. W końcu nie wszystkie słowa grupy Daedalus brzmią jak szaleństwo. Mimo to, ich cele są przerażające, a wszystko, co mówią, jest bardzo niepokojące. Kto tak naprawdę jest zły? Daedalus? Ludzie? Czy Luksjanie?
Razem stawią czoła wszystkiemu.
Jednak najbardziej niebezpiecznym wrogiem jest ten, kogo znali od zawsze. Gdy prawda wyjdzie na jaw, po której stronie się opowiedzą?”

Czy byłbyś w stanie dla miłości poświęcić WSZYSTKO? Rodzinę, przyjaciół, a nawet siebie? Jak postąpiłbyś, wiedząc że Twoja ukochana (ukochany) została uwięziona przez tajemniczą, sadystyczną organizację i za wszelką cenę będą chcieli ją złamać? W takiej sytuacji właśnie znalazł się Daemon Black, a Daedalus zrobi wszystko by zatrzymać Katy. Jednak nie zdają sobie sprawy, że miłość ma w sobie niezwykłą moc. Tak wielką, że „by ją odzyskać Daemon Black zrówna z ziemią świat”.

Wyczekałam się na „swój” egzemplarz Origin’a ponad miesiąc i wiecie co? Warto było! Seria Lux bez dwóch zdań z każdą kolejną częścią jest coraz lepsza. A sam Origin zaskoczył mnie niesamowicie. Akcja trzymała w tak wielkim napięciu, że pochłonęłam całą książkę w zaledwie kilka godzin. Zaskoczyło mnie chyba w niej dosłownie wszystko. Nigdy nie podejrzewałabym, że niektóre rzeczy mają prawo się wydarzyć.

Strasznie mi się spodobało, że autorka nie bała się postawić życia naszych bohaterów na krawędzi. Zdrada, jaką poczuli na własnej skórze, zaskoczyła mnie najbardziej. Mówi się, że dla miłości i rodziny jesteśmy w stanie poświęcić wszystko. Jednak niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie wybaczyć nawet tym, których kochamy. Zwłaszcza, jeśli zdrada pociąga za sobą śmiertelne konsekwencje. Uświadomiło mi to, że nawet najbardziej uzdolnieni Luksjanie nie są w stanie uleczyć pewnych ran.

Zawsze podobały mi się okładki tej serii, mimo iż postacie na nich znajdujące się, nie miały nic wspólnego z głównymi bohaterami. Jednak miały w sobie to coś. Piękne, kolorowe grzbiety sprawiały, że czuło się magie kosmosu. Niestety patrząc na okładkę Origina nie poczułam nic. Mężczyzna na niej wygląda, jakby znalazł się tam z przypadku, a kolor grzbietu, za który tak uwielbiałam te okładki był po prostu nieładny.

Lekcja, jaką udziela nam Armentrout jest niezwykle ważna. I już z samego tego powodu można by uznać tę książkę wartą przeczytania. Jednak przede wszystkim warto przeczytać ją dla nieprzeciętnego humoru oraz ciętego języka. Kiedy raz poznacie Daemona i Katy nigdy o nich nie zapomnicie.

Zapraszam was również do przeczytania recenzji poprzednich tomów: OBSYDIAN, ONYKS, OPAL.

Nie bójcie się komentować. Każdy komentarz jest dla mnie niezwykle cenny.

Pozdrawiam,
A.

 Origin-Jennifer-L-Armentrout-recenzja-ksiazki-zazyjkultury

Tytuł: Origin

Autor: Jennifer L. Armentrout

Kategoria: Fantastyka/ fantasy/ science fiction

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 464

Data wydania: 2015

Autor: tygrysica

20.04.2016