Nie Oddam Dzieci Katarzyna Michalak Recenzja

Nie oddam dzieci! – Katarzyna Michalak

Kategoria:

Człowiek w ekstremalnych sytuacjach zachowuje się nieprzewidywalnie. Zimna krew, trzeźwy osąd rzeczywistości często schodzą na dalszy plan i pierwsze skrzypce odgrywają emocje. Jak zachowałabym się na miejscu głównego bohatera książki Katarzyny Michalak? Czy potrafiłabym ukoić ból, wypełnić pustkę, uciszyć smutek i żal, złość, chęć zemsty i skupić uwagę na obowiązkach i zobowiązaniach względem najbliższych osób?

Ceniony i utalentowany chirurg Michał Sokołowski traci w wypadku samochodowym żonę oraz jedno z dzieci. Ten pracoholik, weekendowy ojciec i mąż musi przeciwstawić się krzywdzącym osądom, przetrwać czas bolesnej żałoby, poskładać rozbity na miliony kawałków świat.
Mając za wrogów własnych rodziców i teściów, rozpocznie walkę o scalenie mieszkańców domu, który stanie się świadkiem hektolitrów wylanych łez, bezsilnie rozłożonych rąk, słów przesączonych jadem.

Czy wjedzie na wojenną ścieżkę z mediami?

Czy zatraci się w alkoholizmie?

Czy odbuduje nadszarpnięte relacje i stanie na wysokości zadania, zapewniając pozostałym dzieciom odpowiednie warunki do
dorastania?

Nie oddam dzieci! Katarzyna Michalak

Katarzyna Michalak wyszła z założenia, że czytelnikowi należy dobitnie uświadomić wszystkie kwestie, narzucić swój osąd, nie pozostawiając miejsca na odmienną opinię. Jest tylko jedna racja, jedna prawda, a świat przedstawiony w powieści składa się wyłącznie z dwóch barw: czarnej i białej. Bohaterowie są dobrzy lub źli. Nie ma tutaj miejsca na pośrednie kolory. Jedynej rewolucji, która dotyczy zmiany poglądów, stosunku do życia i przewartościowania priorytetów, poddany zostaje Michał Sokołowski, lecz w jego przypadku nie ma się czemu dziwić.
To wręcz naturalny, tudzież spodziewany proces, odciskający piętno na mentalności doktora.

W Nie oddam dzieci! kobiety występują w roli pozbawionych skrupułów cycatych harpii, marzących albo o potomstwie lub o przystojnym, dobrze ustawionym mężczyźnie, dojrzałych, aczkolwiek niepotrafiących dokonać prawidłowej oceny rzeczywistości matron, skupionych na własnych problemach, dbających o wygodne życie, uciśnionych matek, których jedyną rolą jest zaspokajanie potrzeb męża oraz dzieci. Nawet wykształcona pani mecenas rzuca mięsem, nie panuje nad emocjami, sądowe przeciwniczki określając mianem zdzir. Co prawda zdarzają się przykłady osób, którymi kierują chęć czynienia dobra, bezinteresowność oraz życzliwość. Nie zmienia to jednak faktu, że płeć piękna w głównej mierze przedstawiona została jako uzależnione od silnych, męskich ramion ofiary lub cwane bestie.

W trakcie lektury niezmiernie irytowały mnie odautorskie komentarze, zdradzające dalszą część fabuły. To wiszące nad głowami bohaterów wszechwiedzące fatum, które nieproszone zabierało głos, dodatkowo wyciągało palec, grożąc nim poszczególnym postaciom, pozbawiając czytelnika złudzeń, odkrywając przed nim tajemnice przyszłości. Jakaż to przyjemność płynie z bacznej lektury, którą przerywa narrator, wtrącający swe trzy grosze, wydający osądy, usiłujący zagrać w tej historii pierwsze skrzypce? Można to było przedstawić innymi słowami z perspektywy niemego świadka, od czasu do czasu oddającego głos bohaterom, bez irytującego ,,ja wiem lepiej i zaraz się tym pochwalę”.

Mam również liczne zastrzeżenia co do językowej warstwy powieści. Liczne powtórzenia i zdrobnienia doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Modląca się do ,,Bozi” trzynastoletnia pannica, zwraca się do ojca ,,tatuniu”, ten zaś do swego średniego potomka ,,synuniu”, chwytając go w ,,ramionka”. Infantylność, ocierająca się o absurd.

Ponadto Michalak potraktowała tragiczną historię jak cytrynę, wyciskając z niej co tylko się da, potęgując dramatyzm, robiąc to w tak oczywisty, wymuszony sposób, że często przekraczała granice dobrego smaku. To mogła być wzruszająca książka, poruszająca zatwardziałe serca, uczulająca na krzywdę bliźniego, ukazująca niszczącą siłę mediów i opinii społecznej oraz bezmiar ludzkiej głupoty. To mógłby być niezapomniany tekst, odważnie ,,mówiący” o rodzinnych relacjach, zazdrości i pragnieniach, przytaczany ku przestrodze zuchwałym, nietrzeźwym
i naćpanym królom szos. To mógł być głos sumienia, trafiający do pracoholików, Matek Polek Udręczonych.

W Nie oddam dzieci! sprawiedliwość wymierza nie Bóg, nie sąd, nie przypadek, a człowiek za pośrednictwem przedmiotów takich jak auto czy poduszka lub kamień. Prawo nie chroni ofiar, pieniądze są w stanie przeinaczyć rzeczywistość. Walkę o życie wygrają najsilniejsi, mający po swojej stronie przyjaciół bądź dobrych prawników. Pytanie tylko czy zasługują na drugą szansę.

Katarzyna Michalak zaskarbiła serca wielu czytelników, racząc spragnione wyśmienitej prozy zmysły wieloma dobrymi powieściami.
Aktualnie możecie zakupić w promocyjnych cenach w salonikach prasowych kolekcję książek pełnych emocji.

Katarzyna Michalak Nie oddam dzieci!

Połka: książka otrzymana w ramach recenzenckiej współpracy

Powyższa recenzja ukazała się również na moim blogu: http://lilia.celes.ayz.pl/blog/ksiazka/nie-oddam-dzieci/

nie oddam

Tytuł: Nie oddam dzieci!

Autor: Katarzyna Michalak

Kategoria: Literatura współczesna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Liczba stron: 254

Data wydania: 22.04.2015

Autor: li_lia

24.05.2015