Nowości na ekranie: sierpień 2016

Kategoria:

sierpień 16W odróżnieniu od lipca, sierpień nie obfituje już w taką ilość kasowych premier. Nie jest to oczywiście zarzut z mojej strony, ba, wręcz przeciwnie. Nie można jednak ukryć, że z pewnością jedna sierpniowa premiera ze stajni DC Comic’s elektryzuje większość widzów na całym świecie. Na szczęście film Davida Ayera nie jest jedyną ciekawą pozycją tego miesiąca. W kinowym rozkładzie jazdy nie zabraknie zarówno komedii, jak i prostych, życiowych dramatów. Szczególnie zadowoleni będą fani kina japońskiego, ale i spore grono miłośników kina spod znaku Woody’ego Allena. Jeśli chodzi o seriale, no to tu jest niestety bardzo ubogo, ale za sprawą III sezonu serialu Guillerma Del Toro, wcale nie musi być aż tak nudno. Dość jednak gadania! Zapraszam na całkowicie subiektywne, sierpniowe zestawienie najciekawszych premier.

FILMY 

Zestawienie obejmuje 10 filmów ułożonych w kolejności polskich dat premier!

Kwiat wiśni i czerwona fasola – 5 sierpnia

Kwiat wiśni i czerwona fasola to kinowa adaptacją bestsellerowej powieści Duriana Sukegawy. Opowiada historię Sentarô – Japończyka, który po wyjściu z więzienia, zostaje menadżerem restauracji serwującej doryaki (takie japońskie naleśniki). Do przybytku bohatera pewnego dnia przychodzi starsza kobieta imieniem Tokue, oferuje swoją pomoc i rzekomo nietuzinkowe umiejętności. Mężczyzna początkowo jest dość sceptycznie nastawiony do nieznajomej staruszki, nie wie jednak, że nowa znajomość może pomóc mu w ponownym znalezieniu radości z życia. Nowy film Naomi Kawase jest dla mnie jedną z ciekawszych premier miesiąca. Co jak co, ale japońskie kino umie w łatwy, prosty i przyjemny sposób ukazać sprawy ważne i wartościowe.

Hel – 5 sierpnia 

Polski thriller. Już brzmi strasznie… i to bynajmniej nie z przyczyn gatunkowych. Hel Pawła Tarasiewicza i Katarzyny Priwieziencew  czymś jednak mnie zaintrygował, a konkretnie zrobił to jego trailer. Wyraźnie rysuje się tam dość nietypowy styl, sprawiający, że film może być dość przyjemnym dla oka i ucha doznaniem. Istnieje jednak spore prawdopodobieństwo, że tak jak przy wielu innych tego typu produkcjach, twórcy – mówiąc kolokwialnie – spieprzą film po całości, a historia śledztwa w sprawie zabójstwa, które miało miejsce w jednym z helskich kurortów, a o którego podejrzewa się młodego chłopaka, striptizerkę i amerykańskiego pisarza, okaże się tak banalna, jak w istocie brzmi.

Legion samobójców – 5 sierpnia

Oczywistą oczywistością jest fakt, że to właśnie na ten film 99% widzów czeka najbardziej. Wiem, bo sam na myśl o premierze wiercę się w krześle od roku. No ale nie może być inaczej przy tak świetnej promocji oraz naprawdę ciekawej obsadzie.  Przed premierą z pewnością w głowach fanów wije się dużo pytań. Jak wypadnie Jared Leto, czyli nowy Joker? Czy Margot Robbie i jej Harley Quinn wpiszą się do kanonu najbardziej lubianych antybohaterów w historii kina? No i w końcu – czy ze stajni DC Comic’s wyjdzie w końcu coś, co można oglądać?! Bo po premierze i późniejszym (mówiąc łagodnie) dość chłodnym odbiorze „Batman v Supermen”, dużo ludzi zaczęło w to mocno powątpiewać. Ale spokojnie, to nie Zack Snyder, tu patosu jeść łyżkami nie będziemy.

Śmietanka towarzyska – 12 sierpnia

Z okazji tej premiery wiele fanek (fanów pewnie też) Woody’ego Allena zaciera ręce ze zniecierpliwienia. Reżyser co roku serwuje widzom kolejną premierę, ale po słabym „Nieracjonalnym mężczyźnie” i tylko średniej „Magii w blasku księżyca” pojawia się szansa, że amerykański twórca nawiążę do najlepszych lat swojej twórczości. Głównym bohaterem Śmietanki towarzyskiej jest Bobby, w którego rolę wcieli się Jesse Eisenberg. Bobby jest marzycielem i romantykiem, ale i – za prawą pewnej sekretarki – jest również zakochanym młodym mężczyzną. Na ekranie obok Eisenberga zobaczymy parę znajomych twarzy: Steve Carell, przeżywająca ostatnio całkiem dobry okres – Kristen Stewart, oraz Blake Lively, która na brak angaży ostatnimi czasy również nie narzeka. Co z tej mieszanki stworzy Allen, ciężko powiedzieć, ale tym razem jestem wyjątkowo optymistycznie nastawiony.

Zatrzymać  – 12 sierpnia 

Zatrzymać to film o pewnej parze nastolatków spodziewających się dziecka. Tak wiem, w Polsce o takich rzeczach mówi się – chleb powszedni. Belgijski film pokazuje jednak sytuację młodej pary od zupełnie innej strony. To oni bowiem, mimo świadomości oczywistych zmian, które wywrócą ich dotychczasowe życie o 180 stopni, chcą wziąć odpowiedzialność w swoje ręce i zmierzyć się z tym, co ich czeka. Co innego myślą rodzice, którzy dla swoich dzieci zaplanowali już inną przyszłość.

Mój przyjaciel smok – 12 sierpnia 

W amerykańskim lesie odnajduje się zaginiony dziesięciolatek Pete. Chłopak twierdzi, że ostatnie sześć lat w dziczy przetrwał dzięki przyjacielowi – pewnym zielonym smoku. Rzecz jasna mało kto mu wierzy, dopóki rzecz jasna dorośli bohaterowie sami nie ujrzą mistycznego stworzenia na własne oczy. Dla Elliota (tak pieszczotliwie nazywa się smoczysko) odkrycie jego istnienia może okazać się szybką drogą do zagłady. Jednak jego młody kompan z pewnością tak łatwo na to nie pozwoli. Film jest od Disney’a, tak więc o poziom się nie martwię. Zresztą sprawdźcie sami i łapcie zwiastun (z góry przepraszam za polski dubbing).

Ben-Hur – 19 sierpnia 

Czy ten film powinien w ogóle powstać? Szczerze wątpię. Trudno jednak było go pominąć przy tworzeniu tego zestawienia, mówimy w końcu o remake’u dzieła, które zdobyło rekordową liczbę 11 Oscarów. Żyjemy w czasach, w których to „hajs ma się zgadzać”, nieważne jakim kosztem. Tak więc po latach po raz kolejny zobaczymy wendetę Ben-Hura. Ale czy nie okażę się ona gwałtem na legendarnym obrazie Williama Wylera? To się okaże już niedługo. Jak dla mnie – skok na kase, ot co.

Boska Florence – 19 sierpnia

Maryl Strepp i Hugh Grant na jednym ekranie – to będzie coś! Boska Florence to historia oparta na autentycznych losach pewnej ekstrentycznej artystki. Mowa o Florence Foster, czyli głównej bohaterce filmu, której charyzmy i osobowości z pewnością odmówić nie można. Gorzej natomiast kiedy chodzi o talent wokalny. Traf chce, że akurat marzeniem kobiety jest właśnie zostanie śpiewaczką operową. Zabawna, ale i pewnie wzruszająca komedia, z pewnością zasługuje na uwagę w sierpniowym rozkładnie kinowym.

Rekiny wojny – 19 sierpnia 

Efraim Diveroli i David Packouz to dwójka dwudziestolatków zatrudniona przez Pentagon i wysłana z misją do Afganistanu. Nie w charakterze żołnierzy, ale w zgoła odmiennej roli. Mężczyźni mają zająć się handlem broniom z ludźmi, z którymi amerykańskiemu rządowi najnormalniej w świecie handlować nie wypada. W zabójczy duet wcielą się Miles Teller i Jonah Hill.

Mechanik Konfrontacja – 26 sierpnia 

Jako fan mało zobowiązującego kina akcji sygnowanego nazwiskiem Jasona Stathama, nie mogłem pominąć i tej produkcji. Brytyjski aktor po raz kolejny wcieli się w role Arthura Bishopa i jako zabójca, będzie miał za zadanie wykonać serię niezwykle trudnych zleceń. Oczywiście wszystko po to, aby uratować ukochaną. W filmie towarzyszyć mu będą Jessica Alba (dawno jej w żadnym filmie nie widziałem) i Tommy Lee Jones. Zdaję sobie sprawę, że pewnie nie będzie to kino najwyższych lotów, ale mam słabość do wszelkiego rodzaju „Adrenalin” i „Transporterów”, więc co mi tam, na Mechanika pewnie również się wybiorę.

Pozostałe:

Nie ma mowy! – 5 sierpnia (Kanada, USA/ reż.  Sean Mewshaw) trailer
Człowiek – 5 sierpnia (Francja/ reż. Yann Arthus-Bertrand) trailer
Randka na weselu – 12 sierpnia (USA/ reż. Jake Szymanski) trailer
Co przynosi przyszłość – 19 sierpnia (Francja, Niemcy/ reż. Mia Hansen-Løve trailer
Jak Bóg da – 26 sierpnia (Włochy/ reż. Edoardo Maria Falcone) trailer

SERIALE

Zestawienie obejmuje 2 seriale ułożone w kolejności amerykańskich dat premier!

The Get Down- 12 sierpnia

Nowy serial Netflixa opowiada historię grupy nastolatków, a konkretniej – nastolatków którzy na zawsze mają zmienić obliczę muzyki. Serial The Get Down przedstawi widzowi narodziny hip-hopu, punku i disco na ulicach Nowego Yorku. Akcja rozgrywać się będzie w latach 70-tych i już po zwiastunie widać, że możemy się spodziewać naprawdę ciekawego, barwnego widowiska, połączonego z świetnym soundtrackiem.

Wirus: III sezon – 28 sierpnia

Trzeci sezon serialu, który tak naprawdę mimo dobrego poziomu, bardziej zawodzi niż zaskakuje. Wszystko za sprawą niesamowitego potencjału który niewątpliwie ma i to zarówno jeśli chodzi o scenariusz, jak i osobę samego Guillermo Del Toro, który jest autorem pierwowzoru, producentem oraz reżyserem kilku epizodów. Wirus to serial o chorobie która szybko opanuje ulicę Nowego Yorku. I mowa tu nie o byle jakiej chorobie, ale o prawdziwym wampiryźmie. W serialu stacji FX wampiry w swojej aparycji dalekie są jednak od tego, do czego zdążyła Nas przyzwyczaić saga „Zmierzch” czy serial „Pamiętniki wampirów”. Tutaj są bezwzględne, krwiożercze oraz bez dwóch zdań – przerażająco paskudne. Mimo niedociągnięć serial ogląda się przyjemnie i skutecznie budzi napięcie.

Autor: Filmoholik

03.08.2016