Domowe Melodie 3 Recenzja Plyty

Niezwykłość w zwykłym świecie – Domowe Melodie

Kategoria:

Śmieszne…

To jacy jesteśmy, jest śmieszne, dziwne, niezrozumiałe, wprost niewytłumaczalne… Weźmy takie dreszcze – cudowne uczucie.
Nic nie równa się z chwilą, kiedy słuchamy muzyki, oglądamy genialny film, bądź czytamy książkę i przez całe nasze ciało przebiegają jeżące włosy na głowie ciareczki. Kilka sekund niesamowitej przyjemności. Jednak, czy jest mi ktoś w stanie wytłumaczyć, jak to się dzieje, że ja, słuchając takich „Domowych Melodii”, przeżywam tysiące tych wspaniałych doznań, a inna osoba nie czuje nic?
Kwestia gustu… tak, tak wiem… Ale czym jest ten gust? I czemu ktoś ma taki, a nie inny?

I właśnie to jest niesamowite! To czyni ludzi tak wspaniałymi i niezwykłymi istotami.

Istotami, które potrafią zatrzymać się przy tak cudownym zespole, jak „Domowe Melodie”, ale jednocześnie istotami, które potrafią stworzyć coś tak pięknego. Sprostowanie, oni potrafią!

„Domowe Melodie” poznałam mniej więcej rok temu. Przez przypadek odkryłam zespół, który bardzo szybko stał się jednym z moich ulubionych. Zaczęło się od piosenki „Tu i teraz”. Cudowne połączenie głosu pani Justyny z dźwiękami pianina daje niesamowity efekt, a gdy swoje wejście ma wiolonczela… ach… uczta dla ciała i duszy! Potem była bodajże „Grażka”. Utwór tak bardzo inny od tego, co słyszy się na co dzień, że w sumie nie od razu mi się spodobała. Ale jak tylko wsłuchałam się w tekst i poznałam ich twórczość stwierdziłam, że to jest to, czego szukam w muzyce. Wrażliwość, poczucie humoru, naturalność, prawdziwość. Czasami mam im trochę za złe tę niekomercyjność, jako że ich płyty nie można dostać… w sumie nigdzie, trzeba zamówić na stronie internetowej, dlatego bardzo mało ludzi ich zna.
Z drugiej jednak strony to cudowne, bo przez to mam wrażenie, że Domowe Melodie to taki mój zespół, mój prywatny, którym nie muszę się z nikim dzielić, kto tego nie chce. Wchodząc do sklepu, nie atakuje mnie „Zbyszek”, a jadąc autobusem wiem, że to na pewno nie „Las”.
Najlepsze w nich jest to, że w jednym czasie można się śmiać, a po chwili po kryjomu ocierać łzy („Tato” i „Miłosna” – RAJ!)

A pod koniec 2014 roku wyszła nowa płyta, a w niej… dwie płyty! Podwójne szczęście! Dodatkowo bardzo zachęca do kupna swoim niecodziennym wyglądem, bo czy nie warto się skusić na coś, co wygląda jak typowy zeszyt z podstawówki, z odręcznym pismem, obrazkami na marginesie i plamami z tuszu?

Warto jeszcze do1900368_892514380780191_6826345342309853485_odać, że „Domowe Melodie” tworzą sami, nagrywają w domu (skądś tę nazwę wziąć przecież musieli) i są po prostu przesympatycznymi, świetnymi ludźmi. Ich koncert zapamiętałam jako jeden z najlepszych w moich życiu.

To, że mi się ich twórczość podoba bardzo, udowodniłam niejednokrotnie.
Zespół absolutnie w moim guście. Zespół, przy którym zatrzymuję się w tym zaganianym świecie, myślę, słucham i uporządkowuję wszystko w mojej głowie, a jeśli mi się nie udaje, to chociaż nacieszam ucho gamą cudownych dźwięków.
Polecam! Jeśli ich nie znacie, sprawdźcie czy w Wasz gust również trafiają, a jeśli już jesteście tymi szczęśliwcami, którzy słyszeli Domowe Melodie, no cóż, pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że odbieracie go tak samo jak ja!

Autor: Aniaaaa

27.02.2015