Muzyka world od A do Z – Rahul Sharma

Kategoria:

rsh4

Imię Rahul należy do najczęściej występujących imion w Indiach. W dosłownym tłumaczeniu Rahul znaczy „poskramiacz wszystkich nieszczęść” (natomiast w języku arabskim Rahul oznacza wędrowca). Również i nazwisko Sharma, czyli coś na kształt naszego Szczęsnego, lub Szczęsnowicza, jest w czołówce indyjskich nazwisk. Tak więc zestawienie imienia Rahul z nazwiskiem Sharma zdarza się na subkontynencie indyjskim bardzo często. Jednym z Rahuli Sharmów jest wykonawca indyjskiej muzyki klasycznej, mistrz gry na instrumencie strunowym santur. Tu należy zaznaczyć, że muzyka klasyczna w Indiach to zupełnie coś innego niż symfonie Ludwiga Van Beethovena czy kantaty Johanna Sebastiana Bacha. W Indiach muzyka klasyczna dzieli się na hindustańską (północ) i karnatacką (południe kraju). Oba style posiadają siedem podstawowych nut sa-ri-ga-ma-pa-dha-ni oraz pięć półnut. Classical Indian Music to przede wszystkim ragi, czyli typ melodii i tonu o charakterystycznym wyrazie emocjonalnym, stanowiący podstawę do improwizacji muzycznej. Urodzony na północy kraju Rahul Sharma jest przedstawicielem muzyki hindustańskiej.
Sharma przyszedł na świat w 1972 r. w Bombaju, ale wywodzi się z niewielkiej, jak na subkontynent indyjski, bo liczącej zaledwie 5,5 miliona, grupy Dogra, która kiedyś rządziła Kaszmirem. Zarówno jego ojciec (Shivkumar Sharma), jak i wcześniej dziadek (Uma Dutt Sharma), także byli mistrzami gry na santurze. Z tym, że pierwszym instrumentem na jakim uczył się grać mały Rahul była fisharmonia. Dopiero w wieku 13 lat chłopiec rozpoczął grę na indyjskiej lutni, jak określa się santur. Kaszmirska odmiana santuru, właśnie taka, na jakiej gra Rahul Sharma, posiada 100 strun. I ćwiczy się na niej całe życie, doskonaląc swój warsztat. W jednym z późniejszych wywiadów Rahul Sharma tak mówił o konieczności ćwiczeń: „Może nie ćwiczę dużo przed samymi koncertami, ale robię to w bardzo intensywny sposób, co później naprawdę procentuje”.
Nie samą muzyką człowiek żyje. Bardzo dobrze mieć plan B na życie. Tak przynajmniej twierdzono w rodzinie Sharmów, więc zanim Rahul po raz pierwszy wystąpił na scenie z ojcem musiał skończyć studia ekonomiczne w bombajskim koledżu Mithibai – tym samym, które ukończyło wiele późniejszych bollywoodzkich gwiazd filmowych, m.in. Kajol, Bobby Deol, Rani Mukerji, Kareena Kapoor czy Ajay Devgan.
Rahul Sharma zaczął akompaniować na scenie swojemu znanemu ojcu mając na karku 24 lata. Rok później wydał pierwszy album zatytułowany „Sweet Romance”. Po kolejnym „Moonlight Magic” z 2001 r., dołączył do grona artystów world music, z którymi dobrze byłoby nagrywać płyty. Sam Rahul nie zamykał się w konkretnym gatunku muzycznym. I tak np. kolaborował muzycznie z tak różnymi wykonawcami jak francuski pianista Richard Clayderman (krążek „The Confluence” z 2002 r.), amerykański flecista Kenny G. („Namaste” z 2011 r.) czy grupa Deep Forest („Deep India” z 2013 r.). Warto dodać, że np. płyta „Namaste” dotarła do 2. miejsca zestawienia Billboard World Music oraz czwartej pozycji na listach jazzowych. Jednak moim zdaniem Rahul Sharma najlepiej brzmiał w repertuarze czysto indyjskim, np. z Zakirem Hussainem na tabli, zaś mistrzostwo osiągnął na płycie „Maya – The Illusion” z 2006 r. To właśnie z niej pochodzi jeden z moich ulubionych utworów – tytułowy numer, w którym wokalnie udziela się słynna playback singerka Sunidhi Chauhan. Piosenkę tą zamieszczam na dole wpisu.
Rahul Sharma nie byłby prawdziwym Hindusem, gdyby jego twórczość nie otarła się o Bollywood. Artysta w 2002 r. skomponował muzykę do filmu „Mujhse Dosti Karoge!” w reżyserii Kunala Kohliego, z Rani Mukerji, Kareeną Kapoor i Hrithikiem Roshanem w rolach głównych. Co ciekawe film ten pojawił się również w Polsce, w formie płyty DVD, jako dodatek do jednej z kolorowych gazet kobiecych (polski tytuł: „Czy chcesz być moim przyjacielem?”). Stacja ZEE TV nagrodziła pracę Sharmy statutetką ZEE Bollywood Music Award w kategorii Najlepszy Debiut Kompozytora Muzyki Filmowej.
Z kolei w 2011 r. Rahul Sharma został uhonorowany Nagrodą Sangeet Natak przyznawaną najlepszym indyjskim artystom z dziedziny muzyki klasycznej, teatru i tańca.
Oprócz wielu koncertów w samych Indiach Rahul Sharma występował także w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz kilku krajach Europy. Do tej pory nie widzieliśmy go jeszcze w Polsce, ale przecież to relatywnie młody człowiek – ma zaledwie 45 lat. Możliwe więc, że doczekamy się mistrza santuru np. na warszawskim Festiwalu Skrzyżowanie Kultur. A póki co możemy go spotkać na ulotkach promocyjnych herbaty Taj Mahal, która dostępna jest w kilku indyjskich sklepach w Polsce. Rahul Sharma jest ambasadorem tej marki herbat gatunków Assam i Darjeeling.

Rahul Sharma (hindi: राहुल शर्मा)
ur. 25.09.1972 r. – Bombaj (obecnie Mumbaj), Maharasztra, Indie.
Żona: Barkha (od 2009), syn Abhinav (ur. 17.06.2014).
Wybrane płyty: „Sweet Romance” (1999), „The Confluence” z Richardem Claydermanem (2002), „Maya – The Illusion” (2006), „Namaste” z Kennym G. (2011), „Deep India” z Deep Forest (2013).
Ważniejsze utwory: „Maya – The Illusion” z Sunidhi Chauhan (2006), „The Time Machine” (2007), „Raga – Charueshi” z Zakirem Hussainem (2010), „Namaste” z Kennym G. (2011), „Viva Madikeri” z Deep Forest (2013).
Strona internetowa: www.rahulsantoor.com

Autor: Jacek Wojciechowski

02.04.2018