Muzyka world od A do Z – Brenda Fassie

Kategoria:

brenda2Gdy w 2004 r. państwowa stacja telewizyjna SABC3 podawała wyniki głosowania widzów na 100 Najwybitniejszych Południowoafrykańczyków Wszech Czasów, wiele osób dziwiło się, że dopiero co zmarła Brenda Fassie znalazła się zaledwie na 17. pozycji, przegrywając m.in. z golfistą Garym Playerem, krykiecistą Hansiem Cronjem czy białym opozycyjnym politykiem, Tonym Leonem. Z drugiej strony warto zaznaczyć, że słynna Miriam Makeba zajęła w owej klasyfikacji dopiero 38. miejsce i że żaden artysta estradowy nie był wyżej od Brendy Fassie. Już sam ten fakt robi wrażenie, a kiedy do tego doda się jeszcze przydomki, jakimi określano diwę z townshipu Langa, czyli np. Black Madonna, Madonna of the Townships a zwłaszcza Queen of African Pop, to nawet zupełny laik w temacie world music będzie miał pojęcie, że Fassie to po prostu ikona RPA, ikona Południowej Afryki.
Brenda Nokuzola Fassie przyszła na świat w połowie lat 60. XX w. w jednym z kapsztadzkich townshipów. Zgodnie z polityką apartheidu czarni Afrykanie nie mogli wtedy mieszkać w miastach. Mogli w miastach pracować, bo bez ich pracy Biali by sobie nie poradzili, ale na noc musieli wracać do podmiejskich gett, gdzie warunki życia były kilkukrotnie gorsze. W takim townshipie Langa urodziła się Brenda Fassie. Była najmłodszym z dziewięciorga dzieci. Jej ojciec zmarł 2 lata później, więc matka, zdolna pianistka, aby zapewnić dzieciom jedzenie, zaczęła śpiewać dla turystów. Brenda opuściła rodzinny dom w wieku 16 lat. Zamieniła Langę na Soweto, najbardziej znany township na świecie. Z okolic Kapsztadu przeniosła się więc w bliskie sąsiedztwo Johannesburga. Brenda na krótko dołączyła do grupy Joy, zastępując w niej Anneline Malebo. Było to już po sukcesie piosenki „Paradise Road”, dzięki której dziewczęta z Joy stały się znane nawet w Stanach Zjednoczonych. Nie mając jeszcze 20 lat Fassie stworzyła swoją grupę, nazywając ją Brenda and The Big Dudes. Zespół występował w Soweto. Nie udało im się wydać płyty, natomiast Brenda i jeden z muzyków The Big Dudes zostali rodzicami. Chłopca po urodzeniu nazwano Bongani.
Pierwszy album piosenkarki z Langi ukazał się w 1987 r. Szybko dostrzeżono jej talent i bardzo dobry głos. W tamtym czasie czarni Afrykanie mieli bardzo ograniczone możliwości awansu społecznego. Również ich status materialny mógł się zmienić tylko do pewnego poziomu. Bogaty Czarny nie miał więcej niż średnio zamożny Afrykaner. Tak czy inaczej, pokaźny zastrzyk gotówki spowodował u Brendy to, co często się dzieje w świecie artystycznym – kobieta sięgnęła po używki, z kokainą na czele. Nadal nagrywała dobre piosenki, sporo koncertowała, ale jej życie prywatne było w ruinie. Narkotyki, alkohol, krótkotrwały związek małżeński, intymne relacje z innymi kobietami, w tym także z nosicielkami wirusa HIV – sprężyna nakręcała się, nie był jedynie znany moment, w którym wszystko miało wystrzelić w powietrze.
Fassie kojarzona jest dziś, zresztą bardzo słusznie, z walką z apartheidem. Oczywiście nie walczyła z pistoletem w ręku. Jej bronią była piosenka. W 1990 r. na rynku muzycznym ukazała się płyta „Black President” z tytułowym nagraniem (zamieszczam je na dole wpisu). Brenda nagrała ją na 4 lata przed ostatecznym upadkiem segregacji rasowej w RPA i wybraniem na prezydenta Nelsona Mandeli. Wcześniej, bo już w 1988 r., artystka z Kapsztadu wystąpiła gościnnie na poświęconej walce z apartheidem płycie Harry’ego Belafonte pt. „Paradise in Gazankulu”.
W 1995 r. Fassie znaleziono naćpaną, ale przytomną, w hotelowym pokoju. Leżała na łóżku tuż obok swojej kochanki, Poppie Sihlahli. Brenda przeżyła, Poppie nie. Królowa Afrykańskiego Popu była ok. trzydziestu razy na odwykach, jednak zawsze wracała do nałogu. Jak się potem okazało była również nosicielką wirusa HIV. Nadal jednak koncertowała, nagrywała kolejne albumy, bo jak sama twierdziła, nie mogła żyć bez muzyki. Słowa jej piosenek nieco złagodniały, w Południowej Afryce nie było już apartheidu. Za to warstwa instrumentalna w zasadzie pozostała bez zmian – niemal zawsze były to popowo-soulowe rytmy często ocierające się o kwaito.

Płyty Brendy Fassie świetnie się sprzedawały. Np. album „Memeza” został najchętniej kupowaną płytą CD w Południowej Afryce w 1998 r.
Na początku maja 2004 r., na pół roku przed swoimi 40. urodzinami, artystka z Langi doznała zawału serca. Wyniszczony HIV-em organizm nie przetrzymał tego ataku, piosenkarka zapadła w śpiączkę, z której się już nie obudziła, mimo że przy jej szpitalnym łóżku pojawili się tacy goście, jak Nelson Mandela z żoną Winnie czy ówczesny przewodniczący parlamentu RPA, a późniejszy prezydent kraju, Thabo Mbeki.
Brendy Fassie nie ma już z nami ponad 12 lat, ale ludzie w RPA, w całej Afryce, w wielu rejonach świata, nadal o niej pamiętają, wciąż słuchają jej muzyki – piosenek śpiewanych przez upadłą Czarną Madonnę.

Brenda Fassie
Całe nazwisko: Brenda Nokuzola Fassie
Ur. 03.11.1964 r. – Langa, Kapsztad, RPA.
Zm. 08.05.2004 r. – Johannesburg, RPA.
Mąż: Nhlanhla Mbambo (1989-1991, rozwód); nieślubny syn Bongani „Bongz” (ur. 26.08.1985).
Wybrane płyty: „Ag Shamey Love” (1987), „Too Late For Mama” (1989), „Black President” (1990), „Memeza” (1997), „Nomakanjani” (1999).
Ważniejsze utwory: „It All Adds Up” z Ronniem Roycem (1984), „Too Late For Mama” (1989), „Black President” (1990), „Memeza” (1997), „Nomakanjani” (1999).

Autor: Jacek Wojciechowski

04.02.2017