Inwazja Na Tearling Erika Johansen Zazyjkultury

„Inwazja na Tearling” – Erika Johansen

Kategoria:

Przygotujcie się, nadchodzi ostateczna rozgrywka.

DSC_1299Kelsea wiedziała, że w momencie gdy podjęła decyzję o zaprzestaniu wysyłania ludzi do Mortmesne, podpisała wyrok na Tearling. Nie powstrzymało to jednak młodej Królowej. Gotowa umrzeć dla swojego kraju i ludu, Kelsea musi szybko wymyślić jak obronić Tearling przed nadchodzącymi wojskami mortmesneńskimi i Szkarłatną Królową. Jednak czasu ucieka nieubłaganie…

Kiedy wydawać by się mogło, że nie ma już żadnej nadziei na ocalenie, królewski klejnot przenosi Królową Glynn w czasy sprzed Przeprawy, gdzie poznaje tajemniczą Lily. Czy wizje przeszłości pozwolą Kelsea’sie ocalić Tearling? Czy Szkarłatna Królowa znów zatriumfuje?

  „Ból obezwładnia tylko słabych.”

Zakochałam się w „Królowej Tearlingu”, co już zapewne wiecie, bo mówiłam o tym dosłownie WSZĘDZIE. Myślałam, że bardziej już na punkcie książki nie można zwariować, myliłam się. „Inwazja na Tearling” rozłożyła mnie na łopatki. To jedna z tych książek, która pochłonęła mnie bez reszty, a ostatnio nie często zdarza mi się takie czytać. Ba! Z roku na rok jest ich coraz mniej. Ale na szczęście „Inwazja na Tearling” okazała się być jedną z nich.

Śmiało mogę powiedzieć o „Inwazji na Tearling”, że jest lepsza niż jej poprzedniczka. Znacznie lepsza niż można było się spodziewać. To właśnie tutaj, na naszych oczach młoda Królowa Glynn dorasta. Staje się odważną, silną i zdecydowaną Królową, która w żaden sposób nie jest idealizowana. Wręcz przeciwnie! Pozwala Kelsea popełniać błędy. Nawet sporo błędów, często wynikających z jej młodego wieku czy niedoświadczenia w prowadzeniu państwa.
Ale Królowa Glynn to nie jedyna bohaterka „Inwazji na Tearling”, jednak nie będę ich tutaj wymieniać ze względu na sporą ilość. I choć z każdym kolejnym rozdziałem przybywa coraz więcej nowych postaci, to nie ma się wrażenia przesytu. Wręcz czynią oni książkę jeszcze bardziej barwną i ciekawą. Odnosi się wrażenie, że są to ludzie po prostu żyjący wśród nas.

DSC_1306Co do samej akcji książki można ją podzielić na dwie odrębne części. Pierwsza toczy się w czasie tytułowej inwazji i opowiada o planowaniu, przygotowaniach oraz samym jej przebiegu. Wszystko to mamy okazję poznać z punktu widzenia Królowej, kościoła, a także zwykłych obywateli, tym samym uzyskując pełen obraz sytuacji.

Druga to wątek Lily, który pozwala Kelsea, a wraz z nią czytelnikowi, poznać losy ludzi sprzed Wielkiej Przeprawy oraz dowiedzieć się, dlaczego świat musiał się zmienić o sto osiemdziesiąt stopni. Dodatkowo pozwoliło to głównej bohaterce zrozumieć, jak okrutne mogą być konsekwencje zbyt pochopnie podjętych decyzji.
Na początku wprowadzenie tego wątku może wydawać się bezsensowne i niezrozumiałe.  Jednak z czasem, kiedy zaczniemy wraz z Królową Tearlingu składać fragmenty układanki, odkryjemy, że tak naprawdę wszystko od tego właśnie się zaczęło.

Połączenie tych dwóch części stworzyło tak doskonałą całość, że oderwanie się od tej książki wydaje po prostu niemożliwe. Niestety ku utrapieniu czytelnika, Erika Johansen zakończyła swoją książkę w niesamowicie ciekawym momencie! Autorka nie mogła już chyba wymyślić bardziej emocjonującego i pełnego napięcia zakończenia. Nie pozwala zapomnieć o „Królowej Tearlingu”, aż do premiery „The Fate of Tearling”. Po prostu nie mogło!

 „Historia jest wszystkim, bo w ludzkiej naturze leży powtarzanie wciąż tych samych błędów. Przeszłość czeka tylko, by wydarzyć się na nowo”

DSC 1061W recenzji „Królowej Tearlinguwspomniałam, że nawet jeśli okazałaby się być kiepską książką, to chciałabym mieć ją na półce chociażby ze względu na piękną, twardą okładkę. Wiem, że się powtarzam, ale tak samo jest w przypadku „Inwazji na Tearling”. Ta okładka również ma w sobie coś takiego majestatycznego i zaczarowanego, co przyciąga oka za każdym razem. Gdyby tego było mało, całe piękno z zewnątrz zostało przeniesione do środka, gdzie każdy rozdział rozpoczynany jest fragmentem pochodzącym z kroniki lub źródeł historycznych wspominających dzieje Tearlingu i potężnej królowej Glynn. Na dodatek ku mojej (ponownej) radości po otwarciu „Inwazji na Tearling” w środku znalazła się cudowna mapa, którą koniecznie musicie zobaczyć sami!

 „Szaleństwa młodości nie są mi obce. Ale żal potrafi ciągnąć się za człowiekiem długo po tym, jak młodość przeminie.”

Erika Johansen ponownie udowodniła, że potrafi pisać wyłącznie na najwyższym poziomie. „Inwazja na Tearling” to dojrzała, zaskakująca i trzymająca w napięciu kontynuacja „Królowej Tearlingu”. Przygotujcie się, bo nadchodzi ostateczna rozgrywka. Królowa Kelsea dorosła, Tearling zmienił się nie do poznania, a Szkarłatna Królowa jest jeszcze bardziej żądną krwi.

 „Gdybyśmy byli lepszymi ludźmi, gdybyśmy tylko troszczyli się o siebie nawzajem, jak o samych siebie. Tylko pomyśl, jak wyglądałby świat!”

 Aleksandra

 *Wszystkie cytaty pochodzą z książki Inwazja na Tearling autorstwa Eriki Johansen.

ZOBACZ TAKŻE:

Królowa Tearlingu – recenzja

Inwazja-na-teraling-ksiazka

Tytuł: Inwazja na Tearling

Autor: Erika Johansen

Kategoria: Fantastyka/ fantasy/ science fiction

Wydawnictwo: Galeria Książki

Liczba stron: 560

Data wydania: 13.04.2016

Autor: tygrysica

17.04.2017