Endgame-recenzja-ksiazki-zazyjkultury

Endgame: Wezwanie – James Frey &Nils Johnson-Shelton

Kategoria:

Przyszłość nie została jeszcze określona. Dopiero Endgame ją zweryfikuje. W Ziemię uderza seria meteorytów. Tylko garstka jest świadoma tego, co to oznacza… W ich żyłach płynie krew starożytnych cywilizacji. W ich umysłach odzywa się głośne wezwanie. W ich rękach znajduje się los świata. Nie mają nadprzyrodzonych zdolności. Nie potrafią latać, nie posługują się magią. Od dziecka szkolono ich, by stali się zabójcami idealnymi. Nadszedł czas. Usłyszeli wezwanie. Rozpoczyna się Endgame! Przybyli przed dwunastoma tysiącami lat. Zeszli z gwiazd pośród dymu i ognia, stworzyli ludzkość i pokazali nam, jak żyć. Pragnęli złota i zbudowali pierwsze cywilizacje, aby im go dostarczyły. A kiedy dostali już to, czego chcieli, opuścili nas. Odchodząc, obiecali, że któregoś dnia powrócą, a gdy tak się stanie, rozpocznie się gra. Gra, która zadecyduje o naszej przyszłości. Oto Endgame. Przez dziesięć tysięcy lat żyli w ukryciu. Dwanaście starożytnych ludów. Każdy z nich musiał wybrać swojego Gracza. Szkolono ich z pokolenia na pokolenie, pokazano, jak posługiwać się bronią, językami, historią, taktyką, kamuflażem. Jak zabijać. Razem Gracze reprezentują sobą wszystko: siłę, dobroć, okrucieństwo, lojalność, mądrość, głupotę, brzydotę, pożądanie, niegodziwość, kapryśność, piękno, wyrachowanie, lenistwo, entuzjazm, słabość. Są dobrzy i źli. Jak ty. Jak my wszyscy.Oto Endgame. Kiedy rozpocznie się gra, będą zmuszeni odnaleźć trzy klucze ukryte gdzieś na Ziemi. Jedyną regułą Endgame jest brak reguł. Ktokolwiek znajdzie klucze, wygrywa. Endgame. Wezwanie opowiada o poszukiwaniach pierwszego z nich. Ale to nie tylko historia o początkowym etapie zmagań Graczy, to także zagadka. Zaprasza czytelnika do wzięcia udziału w jego własnym Endgame i podjęcia próby rozwikłania tajemnicy. Komu się powiedzie, odnajdzie skrzynię pełną złota. Czy entuzjazm pokona siłę? Głupota okaże się silniejsza od dobroci? Lenistwo zgniecie piękno? Czy zwycięzca będzie dobry? A może zły? Istnieje tylko jeden sposób, aby się o tym przekonać.
Zagraj. Przetrwaj. Rozwiąż zagadkę. Ludu ziemi. Rozpoczyna się Endgame.

 

Mamy dwunastu młodych ludzi. Każdy z nich prowadzi swoje własne życie, każdy jest indywidualnością, każdy do czegoś dąży. Nie znają się, lecz wszystkich łączy jedno: są Graczami, a to oznacza, że od dziecka uczeni byli przetrwania, operowania bronią i zabijania, by w razie Wezwania móc stanąć do Endgame i zawalczyć o zwycięstwo. Stawka jest bardzo wysoka: po zawodach przetrwa tylko jeden lud, ten, z którego pochodzi zwycięzca.

Meteoryty uderzają w Ziemię, a z całego świata zostaje wybranych dwunastu Graczy. Są tak różni, jak tylko się da… Jest dziewczyna, która dopiero co ukończyła liceum, która ma najprzystojniejszego chłopaka w szkole i świetlaną przyszłość przed sobą. Jest niemowa i nastolatek, który uwielbia zabijać. Jest chłopak z dziwnymi tikami nerwowymi. Jest nastoletnia matka i żona. Jest ich dwunastu.

Zostają wyrwani ze swojego dotychczasowego życia i wezwani do Xi’an w Chinach. W miejscu spotkania każdy z nich otrzymuje informacje od niejakiego keplera 22b. Od tej pory ich celem jest to, by nie dać się zabić i zdobyć ukryty gdzieś na świecie Klucz Ziemi.

Zabierając się za tą lekturę, nie do końca wiedziałam czego mam się spodziewać. Napis na okładce, który głosi, że jest to książka, jakiej świat nie widział był dla mnie swego rodzaju obietnicą i jednocześnie napawał pewnym niepokojem. Wystarczyło, że przekartkowałam tą ładnie wyglądającą, błyszczącą cegiełkę, by zorientować się, że to rzeczywiście nie jest typowa książka. Napotkałam znaki i strony zadrukowane obrazkami, jak się po chwili okazało zagadkami… Zabrałam się do lektury…

Pierwsze kilkanaście stron było dla mnie ciężkie, głównie dlatego, że ciężko było mi zrozumieć co tam się właściwie dzieje. Im dalej w las, tym więcej postaci poznawałam, tym więcej ich historii się pojawiało, tym więcej pytań i zagadek… Szybciej niż się spodziewałam udało mi się wejść do świata Endgame, pojąć o co tam chodzi, zrozumieć relacje rodzące się między Graczami, które w zamierzeniu Organizatorów nie powinny mieć miejsca. Gdzieś spomiędzy dwunastki głównych bohaterów i jednego dodatkowego bohatera „na gapę” wyłonili się moi faworyci, dwójka młodych ludzi, których obdarzyłam sympatią i zaczęłam im kibicować, a także martwić się o ich życie! Poznawałam ich wszystkich ze strony na stronę coraz lepiej, a także kłaniałam się w duszy Autorom za to, czego dokonali! Po raz pierwszy spotkałam powieść, w której wystąpiłoby połączenie tak diametralnie różnych osobowości! Chyba nikt nie byłby w stanie wskazać mi książki, w której dziewczyna z zimną krwią odcina przeciwnikowi głowę bumerangiem, a inna odbija zakładnika z jadącego samochodu przeciwników tak sprawnie, jak gdyby robiła to każdego dnia! Czy znajdziecie w literaturze trzynastolatka, który czerpie przyjemność z zabijania? Czy znajdziecie powieść, w której kobiety są tak samo odporne na ból, jak mężczyźni, w której są w stanie znieść odcinanie ręki i nie pisnąć z bólu?

„Endgame: Wezewanie” opowiada o młodych ludziach, lecz nie jest powieścią odpowiednią dla wszystkich nastolatków. Tam przelewa się krew, tam jest brutalność i śmierć, tam bohaterowie są, a za chwile ich nie ma, bo zostają pokonani. Operują jak zawodowcy najróżniejszymi rodzajami broni: pistoletami, łukami, nożami czy wspomnianymi wyżej bumerangami. Tu nic nie jest typowe, tu nie ma oklepanych schematów! Nasi bohaterowie walczą o przetrwanie swojego rodu pośród normalnego życia zwykłych ludzi! Porzucili wszystko by stanąć do Endgame! Podróżują po całym świecie w poszukiwaniu Klucza Ziemi, napotykają trudne do rozwiązania zagadki, przeszkody i niebezpieczeństwa, z którymi tylko oni są w stanie sobie poradzić. Same imiona bohaterów są zachwycająco oryginalne! Lily, Lucy, Ben, Adam, Jason? Nie, tutaj nikogo takiego nie spotkacie! Tutaj mamy Hilala, Kale, Aislinga, Baitsakhana, Maccabee, Jago, Sarę, Chiyoko, Ana, Shari, Marcusa… Każdy może wybrać sobie swojego faworyta, każdy może kibicować komu tylko chce, czy to dobremu, czy to złemu!
Wybór należy do Was!

Tym bohaterom towarzyszy wartka akcja, niesamowite tajemnice, odkrycia, o jakich czytelnikowi się nie śniło! Ta książka jest pełna wiedzy, pełna cennych informacji! A co najważniejsze… pozwala czytelnikowi na rozegranie własnego Endgame!

Przez całą powieść przewijają się zagadki. Nie są to byle jakie zagadki. Osoba, która jako pierwsza rozwiąże wszystkie z całej trylogii, może zgarnąć 3 000 000 $ nagrody! Walka o te pieniądze toczy się na całym świecie! Ja sama nie próbowałam ich rozwiązywać, bo nigdy nie byłam dobra w łamigłówkach, ale uważam, że warto spróbować. Zadania z pewnością nie są łatwe, ale kto wie, może komuś z naszego kraju się uda. W końcu Polak potrafi! :)

Warto zagłębić się w tę historię! Warto poznać „Endgame: Wezwanie”, bo jest to powieść niesamowicie oryginalna, niesamowicie wciągająca i porywająca! Tam cały czas coś się dzieje, tam nie ma chwili na nudę, tam leje się dużo krwi, tam rozgrywa się walka o przetrwanie! Książka sama w sobie jest wydana pięknie, duet autorski stworzył najprawdziwszy majstersztyk, który w żadnym razie nie przypomina „Igrzysk Śmierci” Susan Collins! To jest zupełnie nowa, zachwycająca historia, która jest kwintesencją wszystkiego, czego do tej pory na próżno było szukać w innych książkach! Przy tej lekturze trzeba się skupić od samego początku, bo przez kilkanaście stron można mieć problem z rozeznaniem się w historii, ale później lektura to sama przyjemność – co brzmi nieco wątpliwie przez fakt sporej brutalności i rozlewu krwi – więc POLECAM i oceniam całość na mocne 8/10! Nie mogę się doczekać drugiej części, która ukarze się już jesienią!

Tytuł: Endgame: Wezwanie

Autor: James Frey & Nils Johnson-Shelton

Kategoria: Fantastyka, fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Liczba stron: 496

Data wydania: 7 .10.2014

Ocena:

Autor: porozmawiajmy.o.ksiazkach

08.07.2015