dystonia

„Dystonia” – Cereus

Kategoria:

Wielokrotnie już wam mówiłam, że dla mnie muzyka jest czymś więcej niż kilka nut, taktów i śpiew. Dla mnie jest to po prostu przepis na życie, który może nie rozwiąże moich problemów, nie sprawi, że osiągnę sukces i będę do końca swych dni szczęśliwa, ale pozwala mi iść przez życie, cokolwiek dobrego czy złego się dzieje.  Ostatnie dni i tak naprawdę miesiące były dla mnie bardzo radosne, ale zarazem również wymagające. Kosztowały mnie wiele sił. Właśnie wtedy dostałam możliwość zapoznania się z najnowszym albumem zespołu Cereus. I nie mam nawet zamiaru owijać w bawełnę, że to on dawał mi wiele energii, ale też zachęcał do zatrzymania się i spojrzenia na nasz świat w najróżniejszych barwach. Pozwolił mi dojść do wyjątkowo ponurych, ale prawdziwych refleksji, jednakże nie zapominał też, żeby przemycić coś więcej…

Cereus jest warszawskim zespołem, który powstał w 2012 r. Ma już swoje doświadczenie, ale zachowuje też pewnego rodzaju młodość. Sama się dziwię, że jeszcze o nim nie słyszałam, ponieważ jego członkowie wykazali się już na różnego typu projektach muzycznych, a same ich utwory można usłyszeć w niektórych radiach. Dlatego podejrzewam, że część z was, która uważnie śledzi polskie zespoły i ich postępy doskonale ich kojarzy i pewnie nawet z niecierpliwością czekała na Dystonie.

Sami członkowie określają swoją muzykę jako gatunek zwany post-progressem. Dla niewtajemniczonych jest to pewnego rodzaju połączenie post-rocka i post-metalu. Gdzieniegdzie można usłyszeć alternatywne brzmienie. Jest to wyjątkowo ciekawa mieszanka, która zdarza się ogólnie rzadko, a w polskiej muzyce prawie wcale. Dlatego całe brzmienie utworów przywodzi namyśl coś nowego, tajemniczego i niezbadanego. Jest to niezwykła odskocznie od dobrze nam znanego metalu i rocka. Uwielbiam te dwa gatunki, ale ostatnio mam wrażenie, że wszystkie mniej znane lub dopiero wybijające się zespoły grają na tę samą nutę. Jakby brały przykład z jednego króla i prawie nic nie zmieniały, co w konsekwencji prowadzi do gorszej i przede wszystkim nudniejszej wersji. Cereus wyróżnia się na ich tle, gdyż w dość banalny sposób zmienia schemat i pozwala porwać się dobrze wyważonym połączeniom muzycznym. Tego właśnie mi było trzeba i podejrzewam, że również polskiej muzyce.

Jednak chyba tak naprawdę największą moją uwagę przyciąga wokalista, którego głos jest wprost niebiański. By zauważyć niektóre aspekty ich albumu, potrzebowałam przesłuchać go kilka razy. Tymczasem tutaj Michał Dąbrowski od razu wychodzi na pierwszy plan i wystarczy kilka wyśpiewanych słów, by czuć, że nie jest to pierwsza, lepsza osoba, która postanowiła sobie zaśpiewać. Nawet nie będę ukrywać, że zakochałam się w jego głosie i to przede wszystkim dla niego z taką pasją przesłuchiwałam ten album.

Same utwory jako ogół są bardziej melancholijne. Dlatego w tym miejscu wchodzi już gust słuchacza. Osobiście zawsze preferowałam żywsze utwory, które bardziej emocjonalnie podejmują trudne tematy. Lecz w tym przypadku mimo pewnego rodzaju sceptycyzmu odnalazłam w nich to, czego zwykle szukam w tego typu piosenkach. Są one oryginalne i przełamują schematy. Sprawiają, że człowiek chce się zastanowić nad tym, co robi i jak toczy się jego życie. Można zadać sobie wtedy tysiące różnych pytań, na które czasami znajdziemy odpowiedź w utworach, a innym razem popchani nimi musimy poszukać ich w głębi samych siebie.

Cereus jest idealnym zespołem dla tych, którzy chcą się oderwać od sztampowej muzyki i chcą również zapoznać się z „naszymi” piosenkami. A zapewniam was, że są o wiele lepsze od niektórych zagranicznych utworów. Oczywiście mają swoje wady, jednak giną one między zaletami. Naprawdę bardzo się cieszę, że miałam okazję poznać twórczość Cereusa oraz ich najnowszą płytę Dystonię. Nie znam się dobrze na polskich zespołach, więc jest to idealna zachęta do głębszego zapoznania się z tematem.

Tracklista: 

dystonia

1. Cogito

2. Icarus

3. Abyss

4. Ocean

5. Ergo

6. Kraken King

7. Cassiopeia

8. Requiem

9. Sum

10. Outro (Ghost)

 

 

Autor: Olga Piechota

05.06.2018