„Dance Macabre” – Magdalena Dziedzic

Kategoria:

Pokaż co skrywasz pod maską.

Na balu u państwa LeFley dochodzi do DSC_1937straszliwej zbrodni. W tajemniczych okolicznościach ginie lady Beatrice LeFley. Na szczęście na miejscu zbrodni znajduje się wszystkim znany i powszechnie poważany detektyw, Castor Tuttiholmes, który szybko rozpoczyna poszukiwania winnego. Nim jednak detektyw zdąży się dobrze przyjrzeć tej sprawie, pojawiają się kolejne ciała, zamordowane w równie tajemniczy sposób. Jakby tego było mało, detektyw odkrywa, że lady LeFley zapisała cały majątek swojemu kochankowi, młodszemu bratu CastoraMichaelowi Tuttiholmes.

 

Spoglądając na cudowną okładkę „Dance Macabre” przekonana byłam, że przeczytam trzymający w napięciu kryminał. Niestety autorka już w prologu rozwiała moje nadzieje, oznajmiając, że jest to powieść mająca na celu ukazać relację międzyludzkie. Ależ ja się rozczarowałam na tą wiadomość! Gotowa w każdej chwili odłożyć książkę w kąt postanowiłam dać jej jedną szansę. Z upływem czasu muszę przyznać, że była to dobra decyzja i nie żałuje. W „Dance MacabreMagdalena Dziedzic przenosi czytelnika do XIX-wiecznego Londynu. Miejsca skrywającego mroczne tajemnice, w którym rządzą skomplikowane układy towarzyskie. Historia ta okazała się być niezwykle ciekawą oraz trzymającą w napięciu. Aż do ostatnich stron czytelnik nie spodziewa się takiego rozwoju zdarzeń, ponieważ przez całą książkę może wraz z bohaterami rozwiązywać zagadkę, składając w całość poszczególne elementy układanki, aby i tak na koniec zostać zaskoczonym takim obrotem spraw. Zdecydowanie nie można się nudzić.

DSC_1949Należy jednak pamiętać, że tajemnicze morderstwa nie są motywem przewodnim „Dance Macabre”. Głównym celem autorki było ukazanie środowiska w jakim otaczalisię XIX-wieczni londyńczycy. Jak bardzo było to brutalne, kapryśne oraz przepełnione hipokryzją miejsce.

Niestety książka ma też swoje minusy. Najbardziej dotkliwym były dla mnie literówki. Cała masa literówek! Jedną, dwie, trzy literówki na książkę czytelnik nawet nie zauważa, ale kiedy taka ilość przypada już na każdy rozdział, to jest to naprawdę straszne. Przyznam również, że nie zachwyciła mnie narracja. Pod żadnym względem nie pasowała mi do opowiadanej historii. Była dość pogmatwana, a sam narrator zbytnio skupiał się na opisie ubioru bohaterów, traktując zbyt pobieżnie sytuacji w jakiej się znaleźli.

Ostatnią rzeczą do jakiej mogłabym się przyczepić to prolog, który w moich oczach nie powinien być nazwany prologiem. Dlaczego? Ponieważ autorka uściśla tam głównie gatunek powieści. Tłumaczy czytelnikowi, iż „Dance Macabre” nie jest kryminałem, a historią opowiadająca o ludziach noszących maski i o obliczu jakie pod nimi skrywają. Wszystko fajnie, niby wiem, iż prologiem nazywa się również komentarze autorskie, aczkolwiek moje (dość bogate) doświadczenie literackie podpowiada mi, że raczej tak się tego nie pisze. W końcu najczęściej spotykamy się z prologiem jako wprowadzeniem do fabuły, zawierający ten sam styl i narrację co reszta książki. Natomiast takie komentarze umieszcza się w opisie albo przed prologiem jako kilka słów od autora. Pomyślicie pewnie, że się teraz czepiam i może tak jest, ale musiałam to z siebie wyrzucić, bo nie dawało mi to spokoju przez całą książkę.

 

Reasumując, jeśli szukacie książki, która przeniesie was w tajemniczy świat XIX-wiecznej arystokracji, to debiutancka powieść Magdaleny Dziedzic powinna być numerem jeden na waszej liście do przeczytania.

Aleksandra

DANCE-makabre-okładka-ksiażki

Tytuł: Dance Macabre

Autor: Magdalena Dziedzic

Kategoria: Literatura obyczajowa/ romans

Wydawnictwo: Novae Res

Liczba stron: 268

Data wydania: 2016

Ocena:

Autor: tygrysica

12.11.2016