Przed 35. Rawą Blues Festival

Kategoria:

rb1Za mniej niż miesiąc wystartuje 35. edycja jednego z największych festiwali bluesowych na świecie – Rawa Blues Festival.
Aż trudno uwierzyć, że katowicka impreza od początku organizowana przez Ireneusza Dudka ma już 35 lat! Pierwsze festiwale nosiły nazwę Ogólnopolskich Spotkań z Bluesem „Rawa Blues”. Występowali jedynie polscy artyści, ale za to jacy! Dżem, Ela Mielczarek, Jan „Kyks” Skrzek, Easy Rider, Tadeusz Nalepa, Martyna Jakubowicz, Jacek Skubikowski. W kolejnych latach dołączyli m.in. Stanisław Sojka, Nocna Zmiana Bluesa i Maciej Maleńczuk. W 1989 r. wystąpili goście spoza Polski – zachodnioniemiecki gitarzysta Erhard Hirt oraz bliżej nieznany Łotysz Aleksander Bozgin (?). Z kolei 3 lata później po raz pierwszy miał miejsce koncert finałowy, w którym wzięli udział wykonawcy amerykańscy (najbardziej znany z nich to Lamar Chase z zespołem) oraz holenderscy, z nieżyjącym już dzisiaj Harrym Muskee. Od 13. Rawy zaczęły pojawiać się autentyczne gwiazdy bluesa. Luther Allison, Junior Wells, Koko Taylor, Magic Slim, Carey Ball, Canned Heat, James Blood Ulmer, Vernon Reid, Robert Cray, The Blind Boys of Alabama.

Jeśli chodzi o mnie, to w przeszłości byłem na Rawie raz, dwa lata temu. Oczarował mnie wtedy występ Kevina Moore’a, bardziej znanego jako Keb’ Mo’. Bardzo dobrze wypadła nieznana mi wcześniej bluesmanka z Teksasu, Ruthie Foster. James Blood Ulmer pokazał się w Spodku już trzeci raz, ale jego wspólny występ z Irkiem Dudkiem nie przypadł mi do gustu. Całość jednak zrobiła na mnie spore wrażenie.
To prawdziwe święto bluesa. Bluesowi są wykonawcy, ale i publiczność autentycznie czuje bluesa, żyje bluesem. Będąc raz na Rawie, chce się uczestniczyć w kolejnych edycjach, to bez dwóch zdań.
W tym roku, jak zwykle od kilku lat, owo święto bluesa rozpocznie się już o godz. 11:00. Wystąpią wtedy mniej znane, choć z pewnością perspektywiczne polskie zespoły, m.in. funkująca kapela Sex Machine Band z Lublina czy projekt muzyczny Joanna Knitter Blues and Folk Collection z rudowłosą frontmanką na czele. To na scenie bocznej.
Za to na scenie głównej show zacznie się o 15:00. Po laureacie występów „sesji okołopołudniowej” na scenie pojawi się kolektyw o nazwie Wes Gałczyński & Power Train, czyli zwycięzcy konkursu internautów. Potem jeszcze pięć bardziej znanych polskich formacji, z kończącą tę część Nocną Zmianą Bluesa i wreszcie zobaczymy tegoroczne gwiazdy.

O organizatorze i niemal corocznym wykonawcy (w różnych kompilacjach), czyli Irku Dudku nie ma co pisać, każdy go zna. Za to niewiele mogę powiedzieć o ponad siedemdziesięcioletnim białym Kalifornijczyku, Elvinie Bishopie. Biały blues ma u mnie jeszcze sporo czarnych dziur.
Przeciwieństwem Bishopa, zwłaszcza jeśli chodzi o wiek, będzie na tegorocznej Rawie dwójka młodziaków, bo czym jest w bluesie 30 czy 31 lat życia, a tyle lat właśnie mają Selwyn Birchwood i Jarekus Singleton. Jarekus pochodzi z Clinton w stanie Mississippi, zaś Selwyn z Orlando na Florydzie, ale obaj nagrywają dla chicagowskiej niezależnej wytwórni bluesowej Alligator Records, zresztą tak jak i Elvin Bishop.
Zarówno Birchwood, jak i Singleton pierwsze płyty wydawali własnym sumptem, lecz mają już na koncie także po krążku nagranym w Alligatorze. Debiutów trzydziestoletnich bluesowych młokosów (sic!) bardzo dobrze się słucha, zaś by nie być gołosłownym zamieszczam na dole wpisu kawałek pod wielce frapującym tytułem „Walking in the Lions Den” („Wchodząc do jaskini lwa”), z płyty Selwyna Birchwooda zatytułowanej „Don’t Call No Ambulance” („Nie wzywajcie karetki”) wydanej w 2014 r.

Żeńską gwiazdą tegorocznej Rawy będzie Betty Haskins, znana lepiej jako Bettye LaVette. To pani, która w czasie swej 53-letniej kariery (sama ma dziś 69 lat; łatwo więc obliczyć, że przygodę z szołbiznesem zaczynała jako szesnastolatka!) śpiewała soul, r&b, funk, gospel, rock, blues, a nawet… country. Zaczynała w czasach Otisa Reddinga i Jamesa Browna, i tak jak oni flirtowała wtedy z soulem czy funkiem.
Z czasem jej repertuar stał się bardziej bluesowy, choć nigdy bym nie powiedział, że Bettye LaVette to bluesmanka. Ale bardzo dobrze, że taką artystkę zaproszono na Rawę. Dla mnie bomba. Nie wiem, co zaśpiewa w Spodku. Czy będą to utwory z jej ostatniej płyty, „Worthy”, bluesowe standardy, czy też może dawne przeboje soulowe w nowych aranżacjach. Oczywiście organizatorzy uchylają nieco rąbka tajemnicy, pisząc w oficjalnych zapowiedziach, że będą i kawałki z „Worthy” i stare soulowe hiciory, ale często te zapowiedzi mijają się z faktem.
Wobec tego wolę zaczekać i przekonać się osobiście. Selwyn Birchwood i Jarekus Singleton na przystawkę, Bettye LaVette jako danie główne, doprawione występami Irka Dudka i Elvina Bishopa. Brzmi apetycznie. Jestem na tak. Jadę!

Termin tegorocznej edycji: 03.10.2015 (Spodek, Katowice)
Strona internetowa: https://rawablues.com

Autor: Jacek Wojciechowski

06.09.2015